Austria - Polska: Piątek zapewnił trzy punkty, Szczęsny uratował dwa [OCENY]

Krzysztof Sobczak
21.03.2019 23:12
Austria - Polska
fot. PAP

Mecz Austria - Polska OCENY. Na inaugurację eliminacji mistrzostw Europy 2020 reprezentacja Polski pokonała na wyjeździe Austrię 1:0 po golu Krzysztofa Piątka. Trzech punktów by jednak nie było bez Wojciecha Szczęsnego, najlepszego zawodnika tego spotkania. Sprawdź OCENY po meczu Austria - Polska (skala 1-10).

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Wojciech Szczęsny 8: Znakomita interwencja na początku po strzale Sabitzera i fantastyczna w doliczonym czasie gry po uderzeniu Alaby. A w międzyczasie kilka wyłapanych dośrodkowań. Wprowadzał spokój, którego od dłuższego czasu brakowało tej drużynie.

Zobacz także

Tomasz Kędziora 3: Wydawało się, że to będzie najmniejsze zło - postawienie na Kędziorę i przestawienie Bereszyńskiego na lewą stronę obrony. Pierwsza godzina do zapomnienia w jego wykonaniu, bo nie wychodziło mu nic poza faulami. W końcówce było już całkiem przyzwoicie. Punkt za bardzo dobry strzał poprzedzający trafienie Piątka.

Kamil Glik 5: Mecz na zero z tyłu to w dużej mierze zasługa stoperów. Brakowało takiego Kamila w jesiennych meczach - pewnego, silnego, przewidującego i dobrego fizycznie. Początek może nie był jakoś rewelacyjny, zwłaszcza w wyprowadzeniu piłki, ale z upływem czasu "poustawiał" sobie rywali. Dobrze asekurował Kędziorę.

Jan Bednarek 6: Arnautović dawał mu się we znaki, ale jeśli wygrywał z nim pojedynki, to przede wszystkim z dala od pola karnego. Można o nim powiedzieć dokładnie to samo, co o Gliku, a to oznacza, że ci panowie coraz lepiej się rozumieją.

Bartosz Bereszyński 4: Zagrał nie na swojej pozycji i kilka razy dał się oszukać rywalom. Miał mnóstwo szczęścia, że w końcówce Janko nie wykorzystał dogodnej sytuacji, bo piłka spadła mu "za kołnierz". Bez akcentów w ofensywie.

Kamil Grosicki 6: Jeden z lepszych piłkarzy na boisku. W pierwszej połowie w pojedynkę rozrywał szyki obronne rywali, ale - jak to często u niego bywa - brakowało precyzji w dograniu. To on był najbliżej gola, gdy mocno i celnie uderzył z dystansu. W drugiej połowie też kilka razy szarpnął i nękał rywali niemal do końca.

Mateusz Klich 3: W pierwszej połowie - tak jak cała drużyna - nie istniał, naszego środka pola nie było i tylko dzięki temu, że Austriacy z uporem maniaka wszystkie podania kierowali do Alaby, mogą, wraz z Krychowiakiem, zawdzięczać brak zagrożenia z tej strefy boiska. Nieco lepiej prezentował się w grze do przodu, ale tu też jedno dobre zagranie przeplatał dwoma nieudanymi.

Grzegorz Krychowiak 3: Im rzadziej ma piłkę przy nodze i im częściej musi o nią walczyć, tym lepiej. Cały czas gra zbyt wolno, nie rozgrywa, a oddaje piłkę i za rzadko podłącza się do akcji ofensywnych, jednak i tak trudno bez niego wyobrazić sobie środek pola.

Piotr Zieliński 5: Dobry mecz w wykonaniu Piotrka. Wybiegał to spotkanie, starał się napędzać akcje, niestety czynił to głównie indywidualnie, bo koledzy rzadko podchodzili do gry i nie nadążali za jego wizją. Oczywiście nie wszystko mu się udawało, jednak widać było duże możliwości.

Arkadiusz Milik 2: Gra dwójką napastników miała sprawić, że raz jeden, a raz drugi będzie miał więcej miejsca. Milik to miejsce znalazł sobie w okolicach środka pola i zwykle zagrywał do tyłu. Mało widoczny, mało kreatywny, mało niebezpieczny. Wszystko za mało.

Robert Lewandowski 6: Nie był dziś klasyczną "dziewiątką", bo częściej pełnił rolę rozgrywającego. Przy każdym zagraniu widać było ogromne doświadczenie i pewność siebie, ale niestety znowu nie oddał strzału. Dla napastnika tej klasy nie ma wymówek.

ZMIANY:

Przemysław Frankowski 5: Bardzo dobra zmiana. Rozruszał ofensywną grę biało-czerwonych, kilka udanych dośrodkowań, dryblingów na dużej szybkości i odpowiedzialnie w defensywie. Powinien jeszcze popracować nad odwagą w polu karnym, bo czasami na siłę stara się znaleźć kolegów zamiast strzelać.

Krzysztof Piątek 5: Cytując klasyka: PIO! PIO! PIO! Zrobił to, co umie najlepiej - znalazł się tam, gdzie być powinien i wtedy, kiedy powinien. Niespodzianką jest, że nie wykorzystał swojej drugiej okazji: mógł zamknąć mecz, a tego nie zrobił i było nerwowo do końca. Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby Milik się w takiej sytuacji pomylił?

Michał Pazdan: Grał zbyt krótko.

RadioZET.pl/KS