Gol Mateusza Klicha wywołał awanturę. Polak tłumaczy swoje zachowanie

Krzysztof Sobczak
29.04.2019 12:34
Mateusz Klich tłumaczy się z kontrwersyjnego gola
fot. Twitter/screen

Mateusz Klich zdobył swojego dziewiątego gola w tym sezonie Championship. Tym razem nie obyło się bez kontrowersji, bo Polak wpisał się na listę strzelców w momencie, kiedy jeden z rywali leżał na murawie. Po spotkaniu reprezentant biało-czerwonych wytłumaczył swoje zachowanie i przeprosił trenera Aston Villi.

Zagłosuj

Czy Leeds United awansuje do Premier League?

Liczba głosów:

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Leeds United zremisowało z Aston Villą 1:1, ale oba trafienia były kuriozalne. W 72. minucie piłkarz ekipy z Birmingham Jonathan Kodjia padł na murawę, a jego koledzy stanęli i domagali się wybicia piłki na aut. Podopieczni Marcelo Bielsy nie tylko tego nie zrobili, ale wykorzystali przestój w grze przeciwnika i strzelili gola. Na listę strzelców wpisał się Mateusz Klich.

Zobacz także

To doprowadziło do awantury. Polak był szarpany, popychany, a najbardziej krewki Anwar El-Ghazi obejrzał za swoje agresywne zachowanie czerwoną kartkę. Przy linii szalał też Bielsa, który... nakazał swoim zawodnikom "oddanie" gola. W 77. minucie bramkę zdobył Albert Adomah, choć próbował mu w tym przeszkodzić niezgadzający się z decyzją trenera Pontus Jansson.

Klich" "Nie widziałem tej sytuacji"

Do całego zajścia Klich odniósł się w rozmowie z klubową telewizją. - Nie widziałem, że Jonathan Kodjia leży na boisku. Byłem skupiony na bramce i kontynuowałem akcję. Gdybym zobaczył Kodjię, nie zrobiłbym tego. Potem zaczęło się szaleństwo. Pozwoliliśmy im wyrównać i skończyło się sprawiedliwie - ocenił reprezentant Polski.

Po meczu Klich przeprosił również trenera Aston Villi Deana Smitha.

Na jedną kolejkę przed zakończeniem sezonu zasadniczego Leeds United zajmuje 3. miejsce i zagra w barażach o awans do Premier League. Promocję wywalczyły Norweich City i Sheffield United.

RadioZET.pl/Leeds United/KS