Zamknij

Natalia Maliszewska upadła przez Rosjankę? "Dostała bombę. To było nieuczciwe"

11.02.2022 14:48

Natalia Maliszewska zaliczyła upadek podczas ćwierćfinałowej rywalizacji na 1000 m w short tracku i straciła szansę na medal olimpijski na tym dystansie. Sędziowie orzekli, że Polka przewróciła się przez swój błąd i nie zdyskwalifikowali żadnej z rywalek. Innego zdania jest trenerka białostoczanki Urszula Kamińska. "Dostała »bombę«. To było nieuczciwe" - oceniła przed kamerami TVP Sport.

Natalia Maliszewska upadła przez Rosjankę
fot. Li Yibo/Xinhua News/East News

Natalia Maliszewska nie mogła wystartować na swoim koronnym dystansie 500 m z powodu zakażenia koronawirusem i rygorystycznych przepisów covidowych w Chinach, ale liczyła, że "odgryzie się" rywalkom na 1000 m. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata zajmuje w tej specjalności 7. miejsce, a w swoim ćwierćfinale miała niżej notowane przeciwniczki: Jekaterinę Jefremienkową (11.), Yubin Lee (12.), Annę Wostrikową (16.) i Maame Biney (32.). Niestety na ostatnim wirażu, przy próbie wyprzedzania pierwszej z reprezentantek Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego, Polka straciła równowagę i upadła. Na metę przyjechała ostatnia i rzecz jasna nie awansowała do kolejnej rundy. Odpadły też przedstawicielki "Sbornej".

W trakcie biegu dochodziło do drobnych spięć i przepychanek pomiędzy Polką a Rosjankami, ale sędziowie nie dopatrzyli się przewinienia, w związku z czym obyło się bez dyskwalifikacji. Sama zawodniczka przyznała, że to był jej błąd. - Ja wyprzedzałam, ja upadłam i dojechałam ostatnia. Wyprzedzanie po małym (po wewnętrznej - PAP) to była jedyna decyzja, która przyszła mi do głowy, i po prostu ją wykonałam. Nie zastanawiałam się nad tym, czy to jest słuszne, czy nie, bo wiedziałam, że został mi ostatni wiraż. Pewnie można było pójść po dużym, ale nie wiem, czy dałabym radę, bo po pierwszym zderzeniu z Rosjanką goniłam resztę dziewczyn przez dwa kółka - tłumaczyła. Z werdyktem i z opinią łyżwiarki nie zgodziła się jej trenerka Urszula Kamińska, która obwiniła rywalki o niesportowe zachowanie.

Trenerka Maliszewskiej obwinia Rosjanki

- Myślę, że od oceny tego biegu jest sędzia, który nie dopatrzył się pewnych rzeczy - przyznała w rozmowie z Aleksandrem Dzięciołowskim z TVP Sport. - Rosjanki jechały zespołowo, pomogły sobie, Natalka dostała "bombę" od zawodniczki z Rosji, przez co musiała zamykać "gap". Przyblokowały Natalię, moim zdaniem to było nieuczciwe zagranie, uniemożliwiło kontynuację jazdy i spowodowało upadek, ale nie chcę się na tym skupiać - dodała.

Jednocześnie z uznaniem wypowiadała się o swojej podopiecznej, która z powodu zakażenia koronawirusem i izolacji nie mogła trenować przez osiem dni, co odbiło się na jej postawie. - Jestem z niej dumna. Dumna, że przystąpiła do tych zawodów. W pierwszym biegu pokazała spokój, pomimo tego, że przeszła tu naprawdę ciężką drogę. Powiedziałam jej dzisiaj w szatni, że dziękuję jej za te cztery lata ciężkiej pracy, że zdobyła dla Polski tyle medali... Tego nie da się przekreślić jednym startem na igrzyskach, który nie z jej winy tak naprawdę się nie odbył - podkreśliła.

Natalia Maliszewska wystąpi jeszcze w niedzielnym finale B sztafety na 3000 m oraz w zaplanowanym na 16 lutego indywidualnym biegu na 1500 m. Polka rzadko ściga się na tym dystansie, ale zamierza spróbować swoich sił także i w tej konkurencji.

Złoty medal ZIO Pekin 2022 na 1000 m w short tracku wywalczyła rekordzistka świata Holenderka Suzanne Schulting, srebro zdobyła Koreanka Minjeong Choi, a brąz Belgijka Hanne Desmet.

loader

RadioZET.pl/PAP, Maciej Machnicki, sab/tvp.info