Zamknij

Gorzkie słowa olimpijczyka o Polakach: "Liczy się tylko cyferka"

15.02.2022 17:07
Mateusz Sochowicz gorzko o Polakach
fot. Sun Fei/Xinhua News/East News

Mateusz Sochowicz, reprezentant kraju w saneczkarskie na zimowych igrzyskach olimpijskich w Pekinie, w gorzkich słowach odniósł się do opinii części polskich kibiców. "Stoję przed wielkim dylematem, czy dalej chcę reprezentować ojczyznę ludzi, z którymi w ogóle się nie utożsamiam - Polsko uwsteczniasz się!" - napisał na Instagramie.

Mateusz Sochowicz jeszcze dwa miesiące przed zimowymi igrzyskami olimpijskimi leżał w szpitalu po wypadku, któremu uległ na treningu na torze Yanqing w Pekinie. Organizatorzy nie zadbali o otwarcie bramki i reprezentant Polski wpadł w nią, doznając poważnej kontuzji kolana. Musiał przejść operację rzepki i nie było wiadomo, czy zdoła pojechać na najważniejszą sportową imprezę czterolecia. 25-letni wrocławianin błyskawicznie doszedł do siebie i w olimpijskich zmaganiach zajął 25. miejsce w jedynkach oraz 8. w sztafecie wraz z Klaudią Domaradzką i dwójką Wojciech Chmielewski/Jakub Kowalewski. Biało-czerwoni spisali się najlepiej wśród państw, które nie mają toru lodowego.

- Jadąc na swoim normalnym poziomie, spokojnie byłby w pierwszej piętnastce. Pamiętać należy, że nie zdołał jeszcze wrócić do optymalnej formy, a kolano wciąż nie pozwala startować Mateuszowi na sto procent. Patrząc na poczynania i kłopoty innych zawodników, którzy przejeździli cały sezon, oddając setki ślizgów, i dokonania Mateusza – jestem naprawdę dumny z jego postawy - mówił jego trener Marek Skowroński.

Mateusz Sochowicz gorzko o Polakach [INSTAGRAM]

Heroiczną postawę zawodnika docenił prezydent Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomas Bach. Do spotkania sportowca z działaczem doszło jeszcze Chinach. Niestety kibice mieli swoje zdanie na temat dyspozycji Sochowicza. Mimo dramatycznej historii i walki o wyjazd na ZIO Pekin 2022 część fanów skrytykowała wrocławianina oraz konkurencję, w której startuje. W ich ocenie 25. miejsce na igrzyskach to porażka. Właśnie to najbardziej dotknęło Mateusza, który w bardzo ostrych i gorzkich słowach odniósł się do tych opinii.

"Tegoroczne igrzyska były dla mnie osobiste, bo wyszarpałem je zębami i postanowiłem ich doświadczyć. Wyniki były dodatkiem, choć nie ukrywam, że ta sportowa złość mimo wszystko upomina się, że mogło być dużo lepiej itp. No ale cóż, jest, jak jest, tego już nie zmienię. Gdy ktoś się mnie pyta jak było, to odpowiadam, że super - bo naprawdę było" - pisze 25-latek na Instagramie.

"No a który byłeś? I wtedy na myśl cisną mi się niecenzuralne słowa, bo ta sportowa złość mnie gniecie tam z tyłu, przeszedłem przez labirynt niepowodzeń, z zagryzionymi zębami znosiłem tortury na stole fizjoterapeutycznym, później płaciłem za każdy ślizg na sankach, a dla przeciętnego kibica liczy się tylko cyferka obok mojego nazwiska" - tłumaczy. I dodaje, że spotkał się z bardzo surowymi i niesprawiedliwymi komentarzami.

"Do tego sformułowania: bo grubasy na saneczkach, te dwójki to jeden na drugim zjeżdża, pewnie ciepli. Wstydu nie było? Niech Ci kupią lepsze te sanki. Żeby w 40-milionowym kraju toru nie było? Kto to w ogóle jeździ na tych sankach. Jak położysz worek ziemniaków, to też zjedzie!" - przytacza kilka z nich.

Sochowicz zastanawia się, czy wobec powyższego nie zmienić drużyny narodowej. "Trochę bolesna rzeczywistość, że za granicą człowiek jest dużo bardziej szanowany niż w ojczyźnie i zamiast docenić, że mimo tylu przeciwności jest grupka poj******w, którzy uprawiają ten sport i na przekór tego, że totalnie nie ma do tego warunków, robią, co mogą. I tu stoję przed wielkim dylematem, czy dalej chcę reprezentować ojczyznę ludzi, z którymi w ogóle się nie utożsamiam - Polsko uwsteczniasz się!" - stwierdza. - Sport to niewdzięczna ku*wa jest! - kończy.

Mateusz Sochowicz jest trzykrotnym mistrzem Polski (dwa razy indywidualne, raz w sztafecie). Impreza odbywa się... w Siguldzie na Łotwie.

RadioZET.pl/Instagram/PAP