Zamknij

Już nie wytrzymała. Polska skoczkini olimpijska "przejechała się" po kadrze

09.02.2022 15:12
Nicole Konderla
fot. PAP/Grzegorz Momot

Nicole Konderla udzieliła we wtorek szerokiego wywiadu portalowi skijumping.pl, w którym mocno skrytykowała polską kadrę skoczkiń: - Nie jesteśmy jednością. Nie mamy wspólnego celu i nie pracujemy na niego. Wszystko jest rozwalone - wyznała 20-latka.

Póki co polskie skoczkinie nie spisują się dobrze na zimowych igrzyskach olimpijskich w Pekinie. W konkursie indywidualnym na skoczni normalnej Kinga Rajda zajęła bowiem 35., zaś Nicole Konderla 36. miejsce.

Z powodu kiepskich prób Polek biało-czerwonym nie udało się również sięgnąć po medal w mikście. Chociaż wiele ekip miało problemy z dyskwalifikacjami, Polacy zajęli ostatecznie dopiero szóste miejsce, a na nasze zawodniczki wylała się potężna fala krytyki. - Przyjechałam tutaj po naukę, a spadło na mnie tyle krytyki, że aż człowiek usiadł i zastanowił się nad tym, co się dzieje - przyznała Konderla w rozmowie z Dominikiem Formelą z portalu skijumping.pl.

Już nie wytrzymała. Nicole Konderla "przejechała się" po kadrze skoczkiń

Konderla zwróciła uwagę, że jednym z głównych powodów tak słabej formy polskich skoczkiń jest sytuacja "wewnątrz" kadry i "dołujący" brak wsparcia we własnej grupie. Mówi tu przede wszystkim o zawodniczkach, które nie pojechały do Pekinu. Jak dodała, porównania do męskiej kadry przy okazji konkursu drużyn mieszanych nie ma - tam jest "wzorowo". - Dzień z kadrą mężczyzn był bardzo budujący - zaznaczyła i dodała, że nad ich kombinezonami pracował sztab skoczków i nie wywierał na nich żadnej presji. Po prostu miały dać z siebie wszystko.

W rozmowie 20-latki z Dominikiem Formelą skupiono się jednak przede wszystkim na tym, co dzieje się w żeńskiej kadrze. I tutaj Konderla nie gryzła się w język. Przyznała, że trudno nie zauważyć, jak zła jest tu sytuacja. - Nie jesteśmy jednością. Nie mamy wspólnego celu i nie pracujemy na niego. To wszystko jest rozwalone - wyznała. - Jesteśmy dużą grupą i powinnyśmy wszystkie się wspierać, a nie podcinać sobie nawzajem skrzydła.

- Są różne wizje i mam wrażenie, że grupa wyżera się od środka - dodała, po czym od razu zaznaczyła, że nie chce zwalać tutaj winy na trenera Łukasza Kruczka, bo w jej opinii "drużyna w takim stanie nie będzie funkcjonować nawet, gdyby stanowisko objął najlepszy szkoleniowiec na świecie".

RadioZET.pl/skijumping.pl