Fajdek wściekły na organizatorów po porażce w mistrzostwach Polski

22.07.2017 19:48
sport

Paweł Fajdek rzucił młotem 78,64 i został w Białymstoku wicemistrzem Polski. Przegrał z Wojciechem Nowickim - 80,47 i nie krył oburzenia. - Mam pretensje, że organizatorzy nie zapewnili optymalnych warunków. Źle był wyznaczony promień z lewej strony – powiedział.

Paweł Fajdek fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- Może i bieżnia jest fajna, stadion jest odnowiony, ale tutaj nie powinien się odbywać rzut młotem. Równie dobrze mógłbym zrobić mistrzostwa Polski w Spale i też byłoby fajnie. Promień z lewej strony jest po prostu za krótki. To, że piaskownica byłaby wtedy w promieniu, to nie jest mój problem. Nie można robić takich jaj. Przygotowuję się do mistrzostw świata i zaliczam zerowy start, bo to jest dramat. Co z tego, że przyjechałem poprawić rekord Polski, skoro nie miałem do tego warunków – grzmiał dwukrotny mistrz świata.

Innego zdania byli sędziowie. Zapewnili, że promień rzutu był wyznaczony prawidłowo i według przepisów IAAF. Problemem było posadowienie klatki w stosunku do sektora rzutu.

- Dobrze, że jest jeszcze jeden start. Za tydzień w ośrodku Cetniewo we Władysławowie. Tam na pewno będzie wszystko dobrze i będę mógł się sprawdzić przed mistrzostwami świata. W przypadku, gdyby to był ostatni start, to co ja miałbym powiedzieć? Że czuję się niepewnie? Teraz każdy będzie mówił, że mam złą formę. To jest brak profesjonalizmu ze strony organizatorów – nie odpuszczał Fajdek.

Zaznaczył też wprost, że nie chodzi wcale o tytuł mistrza Polski.

- Zostawmy kwestię medali. Dobrze, że Nowicki uratował konkurs. Niestety moje rzuty tutaj były niezaliczane - mówił.

Nowicki podzielił opinię Fajdka

Nowicki, dla którego jest to pierwszy tytuł mistrza kraju, rzucał z drugiej strony promienia.

- Nie ma dla mnie znaczenia, czy wygrałem, czy przegrałem, bo mistrzostwa Polski to tylko przetarcie przed Londynem. Jestem zaskoczony takim wynikiem, tym bardziej, że na obozie ostatnie dwa tygodnie były bardzo ciężkie. Bardzo ciężko pracowaliśmy i nie zanosiło się, żebym miał taki uzyskać rezultat - powiedział.

Zawodnik Podlasia Białystok poprawił też rekord życiowy, ale i tak uważa, że to niespodzianka, iż udało mu się pokonać Fajdka.

- On jest najlepszy na świecie. Zawsze dążę do tego, by być drugim za nim. Jeśli się czasami uda wygrać, to fajnie. Nastawiam się zawsze na to, by robić swoje - podkreślił.

Na temat krytyki promienia z lewej strony niechętnie się wypowiadał.

- Nie wiem, czy był dobry, czy zły, ale na pewno jest węziej po lewej stronie. Tutaj jest taka płyta boiska i nie da się pewnych rzeczy oszukać. Nie będę krytykować, bo każdy miał takie same warunki – podkreślił i dodał: „obstawiam, że za 2,5 tygodnia Paweł pokaże na mistrzostwach świata, kto jest najlepszy”.

Mistrzostwa Polski potrwają w Białymstoku do niedzieli.

RadioZET.pl/PAP/KS

Oceń