Zamknij

Semenya wzburzona wyrokiem sądu. "Nie zamierzam brać narkotyków od federacji"

09.09.2020 13:35
Caster Semenya
fot. Aleksandra Szmigiel/REPORTER/East News

Caster Semenya przyznała w oświadczeniu, że jest rozczarowana orzeczeniem wydanym przez Sąd Najwyższy w Szwajcarii, który zabrania jej występów w zawodach lekkoatletycznych, chyba że pochodząca z RPA biegaczka obniży poziom testosteronu we krwi. " Odmawiam brania narkotyków, do czego namawia mnie World Athletics" - napisała lekkoatletka.

"Jestem bardzo rozczarowana tym orzeczeniem, odmawiam brania narkotyków, do czego namawia mnie World Athletics" - napisała w oświadczeniu dwukrotna mistrzyni olimpijska w biegu na 800 m Caster Semenya z RPA.

We wtorek Semenya przegrała apelację w szwajcarskim sądzie najwyższym i teraz, jeśli chce startować w lekkoatletycznych zawodach, musi sztucznie obniżyć poziom testosteronu w organizmie.

Zobacz także

Semenya wzburzona wyrokiem sądu. "Nie będę brała żadnych narkotyków"

"Wykluczanie zawodniczek lub narażanie naszego zdrowia wyłącznie z powodu naszych naturalnych zdolności, stawia World Athletics po niewłaściwej stronie historii. Nie zgadzam się z tym, próba zmuszenia mnie do łamania prawa poprzez stosowanie zabronionych środków farmakologicznych jest przestępstwem" - uważa 29-letnia zawodniczka.

Spór prawny wokół niej trwał od kilku lat. Dotyczył zmiany w przepisach Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (World Athletics), które nakazują farmakologiczne obniżenie poziomu testosteronu u zawodniczek z zaburzeniami rozwoju płci (DSD), startujących na dystansach od 400 m do jednej mili (1609 m).

Nowa regulacja, zaskarżone przez adwokatów zawodniczki z RPA obowiązuje od 8 maja 2019. Według badań, biegaczki dotknięte DSD mają wyższy poziom hormonu niż wynosi średnia dla kobiet, co skutkuje większą masą mięśniową i wyższym poziomem hemoglobiny.

29-letnia Semenya, dwukrotna mistrzyni olimpijska w biegu na 800 m oraz trzykrotna mistrzyni świata na tym dystansie, 29 maja złożyła apelację do szwajcarskiego sądu najwyższego i odniosła wtedy przejściowy sukces. Organ orzekł bowiem, że do czasu podjęcia ostatecznej decyzji World Athletics ma wstrzymać się ze stosowaniem nowych przepisów. Teraz reprezentantka RPA sprawę przegrała.

Zobacz także

Semenya: "Będę nadal walczyła o prawa kobiet-sportowców"

"Będę nadal walczyła o prawa kobiet-sportowców, zarówno na bieżni, jak i poza nią. Chcę abyśmy wszyscy mogli biegać tak, jak się urodziliśmy. Wiem, że to jest słuszne i zrobię wszystko co w mojej mocy, aby chronić podstawowe prawa człowieka młodych dziewcząt na całym świecie. Takich jak ja, które trafiły do sportu, odniosły sukcesy, a teraz chce się im je odebrać" - podkreśliła.

Orzeczenie sądu skrytykowała także prawniczka Semenyi Dorothee Schramm, która reprezentowała ją podczas rozpatrywania apelacji.

"To orzeczenie wzywa nas do dalszego działania. Jako społeczeństwo nie możemy pozwolić, aby federacja sportowa unieważniła najbardziej podstawowe prawa człowieka" - powiedziała Schramm. Dodała, że obecnie rozważa "wszystkie opcje wejścia w spór z World Athletics, zarówno na arenie międzynarodowej jak i krajowej".

RadioZET.pl/PAP