Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Polskie biegaczki zadowolone z decyzji IAAF ws. przywrócenia limitu testosteronu

27.04.2018 17:11
sport

W czwartek Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) przywróciło dopuszczalny poziom testosteronu u kobiet. O wprowadzenie takich rozwiązań przez lata walczyły m.in. Joanna Jóźwik, Angelika Cichocka i Sofia Ennaoui.

Angelika Cichocka na MŚ w Londynie fot. Aleksandra Szmigiel/REPORTER/EastNews

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Nowe przepisy uderzają przede wszystkim w medalistki olimpijskie z Rio de Janeiro w biegu na 800 metrów - Caster Semenyę, Francine Niyonsabę i Margaret Wambui. Wszystkie mają poziom testosteronu zbliżony do męskiego i zdiagnozowano u nich hiperandrogenizm. To pozwalało im na uzyskiwanie znacznie lepszych czasów w biegach średniodystansowych od ich rywalek.

Joanna Jóźwik wywołała burzę

- Czuję się wicemistrzynią olimpijską (...). Rywalizacja z takimi zawodniczkami jest dla nas krzywdząca - mówiła Joanna Jóźwik po finałowym biegu igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro, która zajęła 5. miejsce. Polka została skrytykowana za te słowa, choć w gruncie rzeczy powiedziała tylko to, o czym huczało w całym środowisku.

Głośnym echem odbił się również wywiad szóstej na mecie Linsey Sharp. Przed telewizyjnymi kamerami Brytyjka rozpłakała się odpowiadając na pytanie o medalistki na 800 m. - Wszyscy widzicie, jaka jest różnica między Melissą [Bishop, 4. miejsce - przyp. red.], Joanną i mną, a tymi, które staną na podium - mówiła zawodniczka. - Najgorsze jest to, że my możemy jedynie dawać z siebie wszystko, bo to nie my ustalamy zasady - dodała ze łzami w oczach.

Co w praktyce oznacza decyzja IAAF?

Czwartkowa decyzja IAAF wprowadza górny poziom testosteronu dla kobiet (5 nanomoli nalitr krwi). Semenya, Niyonsaba i Wambui będą musiały poddać się półrocznej terapii, jeśli chcą dalej rywalizować w stawce pań. Mogą także zmienić dystans na 5000 lub 10000 m, a jak nie podejmą się terapii, pozostanie im... startowanie z mężczyznami.

Środowisko triumfuje, Semenya ironizuje

- Cieszę się, że udało się tę sprawę doprowadzić do końca. Wreszcie będziemy mogły startować jak równa z równą - powiedziała na antenie TVP Sport Sofia Ennaoui, komentując decyzję IAAF. Podobną opinię wyraziła Angelika Cichocka.

- Szanuje Caster, znamy się już parę lat, ale mimo wszystko uważam, że decyzja jest sprawiedliwa - napisała na Facebooku mistrzyni Europy z Amsterdamu w biegu na 1500 m i halowa wicemistrzyni świata na 800 m z Sopotu.

- Caster ma nad nami naturalna przewagę, chociaż to nie jej wina, ponieważ taka się urodziła i nie chodzi o to, aby szukać winnych, ale o efekt całej sytuacji. Rok temu tylko mi udało zbliżyć się w jakiś sposób do Semenyi - tylko ja i Caster zakwalifikowałyśmy się do obu finałów Mistrzostw Świata na 800 i 1500 metrów. Jednak efekt jest taki, że nawet moja najcięższa praca, utrata zdrowia, kontuzje - to wszystko nie ma znaczenia i nie przekłada się na medal imprezy mistrzowskiej w obliczu rywalizacji z zawodniczkami z podwyższonym testosteronem. I tylko ja wiem ile mnie to kosztowało to 6 miejsce na 800 m… W takim momencie jako sportowiec stoję pod ścianą bezsilności. Bo sport jest taka dyscypliną, w której na poziomie najwyższej rywalizacji liczy się każdy szczegół, dlatego szczególnie ważne jest granie fair play… A podwyższony testosteron to czynnik, który dyskwalifikuje tę najważniejszą zasadę w sporcie - tłumaczyła Cichocka [pisownia oryginalna].

Do sprawy ironicznie odniosła się również Caster Semenya, która zaraz po ogłoszeniu nowych przepisów przez IAAF napisała na Twitterze: "W 97 procentach jestem pewna, że mnie nie lubisz, ale mam 100 procent pewności, że mnie to nie obchodzi".

Limit zostanie zniesiony przed igrzyskami?

IAAF już raz ograniczyła dopuszczalny poziom testosteronu u kobiet. Miało to miejsce przed mistrzostwami świata w Pekinie w 2015 roku. Efekt? Caster Semenya zajęła ostatnie 24. miejsce w półfinale i była wolniejsza od Joanny Jóźwik o blisko 5 sekund. Limit zniesiono przed igrzyskami olimpijskimi w Rio de Janeiro, dzięki czemu reprezentanta RPA miała w ogóle szansę walczyć o medale.

Niektórzy podejrzewają, że IAAF ponownie stara się uspokoić środowisko, a przed IO w Tokio w 2020 roku, wrócą stare regulacje.

Nowe przepisy wejdą w życie 1 listopada 2018 roku.

Oceń