Marek Plawgo zmaga się z depresją: "Nie mam już siły udawać"

Krzysztof Sobczak
01.04.2019 11:14
Marek Plawgo zmaga się z depresją
fot. SVEN NACKSTRAND/AFP/EastNews

Marek Plawgo, rekordzista Polski w biegu na 400 m przez płotki oraz wielokrotny medalista imprez rangi mistrzowskiej, przyznał się do depresji. - Po raz pierwszy potrzebuję pomocy - napisał 38-letni były lekkoatleta.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Marek Plawgo był jednym z najlepszych płotkarzy w Europie i na świecie pierwszej dekady XXI wieku. Zdobył m.in. brązowy medal mistrzostw świata w Osace (2007) i srebro mistrzostw Europy (Goeteborg 2006). W Japonii sięgnął także po brąz w sztafecie 4x400 m, a z halowych mistrzostw Europy w Wiedniu (2002) wrócił z dwoma złotymi krążkami - w biegu na 400 m i sztafecie 4x400 m. Jego karierę przerwały jednak kontuzje.

Plawgo nie do końca odnalazł się w "życiu po karierze". Przed kilkoma dniami, w dramatycznym wpisie przyznał, że walczy z depresją. - Od kilku miesięcy leczę się na depresję. Chorobę, której przez długi czas nie miałem odwagi nadać nazwy. Przecież to miało być chwilowe, miałem jak zwykle się podnosić, miałem udowadniać, że nic mnie nie położy. Nie wiedziałem, że może tak złamać. To, co tak solidnie budowałem przez lata, zniknęło. Pękło pod naporem kolejnych niepowodzeń, stresu i innych silnych czynników. Wszystko, co było dla mnie wyznacznikiem własnej wartości, wskazywało, że przegrałem - napisał na Twitterze.

ZOBACZ TAKŻE: Depresja: Przyczyny, objawy, leczenie

- Miałem w głowie myśl, że skoro doskonale radziłem sobie na bieżni startując przed dziesiątkami tysięcy ludzi na trybunach, kilkuset tysiącami przed telewizorem, to nie ma stresujących sytuacji, w których bym sobie nie poradził. Skala ówczesnego obciążenia psychicznego oraz stojących przede mną wyzwań miała sprawić, że stres nie będzie już problemem. Skoro w tamtych sytuacjach sobie radziłem, to cóż w normalnym życiu mogłoby bardziej stresować? Okazało się, że tamte wyzwania to nic, w porównaniu z tym, co czekało mnie później - dodał.

Marek Plawgo walczy z depresją

Plawgo wyjaśnił też powody takiej formy poinformowania o tym opinii publicznej. - Dlaczego o tym piszę? Bo nie zawsze mam odwagę powiedzieć swoim znajomym, tym bliższym i dalszym, co mnie spotkało. Bo może tu łatwiej, bez bezpośredniego kontaktu i bez usłyszenia, że "przesadzam", "wygłupiam się", "przecież gadam, śmieję się, to nie jest depresja". Bo nie mam już siły udawać, że wszystko u mnie ok. Bo siedząc samemu, w pustym mieszkaniu, w tym stanie boję się. Bo z refleksji czy może to rozwiązać, pojawiają się konkretne myśli jak i kiedy. Bo po raz pierwszy potrzebuję pomocy" - wyznał.

38-latek zdradził ponadto, że terapia przynosi już pewne efekty i zaapelował do życzliwych osób: "Uśmiechajcie się do mnie, jak mnie spotkanie. Nie oceniajcie mnie proszę, nie dawajcie rad. Po prostu bądźcie".

Tomasz Smokowski o depresji

Na wyznanie Marka Plawgi zareagował m.in. dziennikarz Tomasz Smokowski. On także zmagał się z depresją. - Ta choroba nie zna i nie rozumie słów "daj spokój", "przesadzasz", "weź się w garść".

RadioZET.pl/Twitter/KS