Zamknij

Małgorzata Hołub-Kowalik: Przełożenie igrzysk przedłużyło moją karierę

20.05.2020 10:32
Małgorzata Hołub-Kowalik chce zakończyć karierę po igrzyskach
fot. Lukasz Szelag/REPORTER/EastNews

Małgorzata Hołub-Kowalik, wicemistrzyni świata i mistrzyni Europy w sztafecie 4x400 m, po igrzyskach w Tokio chciała zakończyć sportową karierę. W związku z przełożeniem imprezy, zawodniczka zdecydowała się odłożyć tę decyzję na przyszły rok.

- Igrzyska są najważniejsze i bardzo chcemy zdobyć olimpijski medal. Oczywiście zastanawiam się nad zakończeniem kariery po starcie w Tokio i wysoce prawdopodobne jest, że decyzja o przesunięciu igrzysk o rok spowodowała, że właśnie o rok dłużej potrwa moja kariera – przyznała 27-letnia lekkoatletka, która ma w dorobku trzy tytuły mistrzyni Europy w biegu sztafetowym 4x400 m, w tym dwa w hali, trzy złote medale Uniwersjady, trzy srebrne medale mistrzostw świata (także dwa w hali) i jeden medal brązowy.

Niewykluczone, że podobne trudne decyzje czekają też inne zawodniczki: Igę Baumgart-Witan, Justynę Święty-Ersetic i Patrycję Wyciszkiewicz-Zawadzką. Wszystkie mają mężów i nie ukrywają, że chciałyby urodzić dziecko.

Hołub-Kowalik: Miałam nadzieję, że igrzyska odbędą się w tym roku

Właśnie Tokio 2020 podporządkowane były przygotowania, które Matusiński i jego zawodniczki prowadziły zimą i które miały być kontynuowane wiosną oraz latem. Pandemia koronawirusa kompletnie zmieniła te plany. Sportowcy musieli pozostać w domach, a MKOl przełożył igrzyska o rok.

- Cały czas myślałam, że jednak się odbędą. Zimę przepracowałyśmy na sto procent. Wierzyłam, że na przełomie lipca i sierpnia będziemy w życiowej formie. Potem myślałam, że igrzyska będą przesunięte może na październik. Gdy zostały przełożone na kolejny rok, wszyscy musieliśmy zweryfikować plany, sposób przygotowania i prowadzenia treningów – opowiadała lekkoatletka w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

Hołub-Kowalik: Cel się nie zmienia - medal igrzysk w Tokio

Hołub-Kowalik, w styczniu zmieniła barwy klubowe - z Bałtyku Koszalin na AZS UMCS Lublin. To miało jeszcze bardziej poprawić jej warunki treningowe, choć nie oznaczało wyprowadzki z rodzinnego miasta. Także jej dotychczasowy trener klubowy Zbigniew Maksymiuk nadal z nią współpracuje. To właśnie pod jego okiem zawodniczka prowadziła treningi w domu, a potem w parkach, lasach czy na stadionie w Koszalinie.

- Jeśli chodzi o priorytety, to w tej kwestii nic się nie zmieniło. Ciągle celem najważniejszym są igrzyska w Tokio. Teraz te przyszłoroczne i pod nie będziemy szlifowali formę - zapewniła dodając, że nie może się doczekać startów na stadionie i powrotu do rywalizacji sportowej.

Jest na to szansa jeszcze w tym roku, bo choć najważniejsze z punktu widzenia lekkoatletów imprezy - igrzysk olimpijskie w Tokio i mistrzostwa Europy w Paryżu - zostały przełożone, to w okresie od sierpnia do października World Athletics planuje przeprowadzenie 11 mityngów Diamentowej Ligi.

ZOBACZ TAKŻE:

RadioZET.pl/PAP