MŚ w Doha: Runda honorowa przy pustych trybunach. Smutne obrazki [ZDJĘCIA]

30.09.2019 16:38
Shelly-Ann Fraser-Pryce
fot. PAPEPA

Kiedy legenda biegów sprinterskich Shelly-Ann Fraser-Pryce zdobywała w Doha swój czwarty złoty medal mistrzostw świata na 100 m, na trybunach było więcej dziennikarzy i działaczy niż kibiców. Reprezentantka Jamajki niemal przy pustych trybunach odbyła rundę honorową.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Zobacz także

Na trybunach Khalifa Stadium może zasiąść jednorazowo 40 tysięcy widzów, a organizatorzy poinformowali, że na wszystkie 10 dni imprezy sprzedano... 50 tysięcy biletów. Łatwo policzyć, że średnio na ogromną sportową arenę przychodzi 5 tysięcy osób. Aby zminimalizować niekorzystny obraz, połowę obiektu zasłonięto płachtami.

Finały 100 m mężczyzn i kobiet oglądała garstka widzów. To był jeden z najsmutniejszych obrazków tych mistrzostw, gdy czterokrotna mistrzyni świata i dwukrotna mistrzyni olimpijska Fraser-Pryce niemal w ciszy pokonywała rundę honorową. Towarzyszyła jej srebrna medalistka Dina Asher-Smith, która czasem 10.83 pobiła rekord Wielkiej Brytanii.

MŚ w Doha: Puste trybuny - opinie zawodników

Przedstawiciele IAAF nie chcieli komentować tak niskiej frekwencji. Zrobiła to za to Asher-Smith, która ze zrozumieniem podeszła do tych kwestii.

- Każdy kraj to inna kultura. Gdybyśmy byli na Karaibach, więcej osób byłoby na sprintach. Gdybyśmy rywalizowali w Niemczech, kibice tłumniej przybywaliby na rzuty. Tutaj najwięcej osób pasjonuje się biegami długodystansowymi - wyjaśniła Asher-Smith.

Mniej wyrozumiały był francuski dziesięcioboista Kevin Mayer. - Wszyscy widzimy, że to katastrofa. Na trybunach nie ma nikogo, a upał przeszkadza w rywalizacji - zauważył obrońca tytułu. W Londynie, gdzie sięgał po złoty medal, każdego dnia stadion był zapełniony po brzegi.

Podobną opinię wyraziła wielka nieobecna tych mistrzostw, Anita Włodarczyk. - W Dosze jest problem z frekwencją. Te mistrzostwa pokazują, że w takich państwach nie ma sensu organizować tak dużych imprez. Przecież nie trenujemy tylko dla siebie, ale też dla kibiców - przyznała Polka.

Robert Korzeniowski podkreślił to, co wiedzą wszyscy - decyzja o organizacji MŚ w tym miejscu była podyktowana jedynie względami finansowymi.

Lekkoatletyczne mistrzostwa świata w Doha potrwają do 6 października.

RadioZET.pl/standard.co.uk/Sportowe Fakty/Onet/KS