MŚ w Doha: Dantejskie sceny podczas maratonu nie wstrząsnęły szefem IAAF

28.09.2019 20:21
Szef IAAF bronił decyzji o przeprowadzeniu maratonu
fot. PAP/EPA

Ponad 1/3 zawodniczek nie ukończyła maratonu ze względu na ekstremalne warunki atmosferyczne panujące w Doha. Niektóre mdlały, musiały być zwożone wózkami z trasy, a szef IAAF Sebastian Coe pozostał nieczuły na te sceny. Dla niego to był tylko... eksperyment.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Zobacz także

Dodajmy, eksperyment na ludziach, bo nocną porą [zawody rozpoczęły się o godz. 22:59 miejscowego czasu - przyp. red.], przy ponad 70-procentowej wilgotności i odczuwalnej temperaturze przekraczającej 40 stopni Celsjusza zwyczajnie nie powinno się rozgrywać najważniejszej imprezy sezonu. Zawodnicy nie po to trenują tyle lat, by jedna decyzja pozbawiła ich wyrównanej walki sportowej, zamieniając ją w walkę o przetrwanie, o czym mówiły uczestniczki.

MŚ w Doha: Maraton był eksperymentem

Szef IAAF Sebastian Coe pozostał nieczuły na jakiekolwiek słowa krytyczne. - Prognozy nie były takie straszne. Uznaliśmy, że w takich warunkach można startować – próbował bronić swojej decyzji.

Brytyjczyk był na mecie i czekał na maratonki. To było jednak małe pocieszenie. Zresztą on sam wielokrotnie w trakcie tych dwóch godzin łapał się za głowę i nie wierzył w to, co widzi.

- To wszystko było eksperymentem – stwierdził Coe, ale trudno uznać, by eksperyment się udał. A w mistrzostwach świata zaplanowane są kolejne ekstremalne konkurencje, jak chód na 50 km czy męski maraton.

RadioZET.pl/PAP/KS