MŚ w Dausze: Poznaliśmy skład Polaków

16.09.2019 11:38
Paweł Fajdek
fot. LUKASZ SZELAG/REPORTER

Na cztery-pięć medali liczy Polski Związek Lekkiej Atletyki w rozpoczynających się 27 września mistrzostwach świata w Dausze. Jak poinformowano w poniedziałek, poleci tam 44-osobowa ekipa. „Skład jest optymalny, najlepszy z możliwych” – uważa szef szkolenia Krzysztof Kęcki.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Przed dwoma laty w Londynie Polacy wywalczyli osiem miejsc na podium. Taki wynik będzie w Katarze bardzo trudny do osiągnięcia, choć szans medalowych jest więcej. Na rezultaty będzie się składać jednak nie tylko forma sportowa, ale także umiejętność radzenia sobie z upałem oraz trafienie z odpowiednią dyspozycją. To wcale nie będzie łatwe, bo zazwyczaj lekkoatleci o tej porze roku są już na urlopach.

– To dla nas wyzwanie i wielka niewiadoma. Wydarzyć może się wszystko, ale liczę, że 12 szans przerodzi się w 4-5 medali – powiedział PAP Kęcki.

W 44-osobowej polskiej ekipie nie brakuje wielkich nazwisk. Jest dwukrotny wicemistrz olimpijski w rzucie dyskiem Piotr Małachowski, trzykrotny mistrz świata w rzucie młotem Paweł Fajdek czy świetnie dysponowany w tym sezonie tyczkarz Piotr Lisek.

W składzie nie ma jednak wszystkich, którzy wypełnili minimum. Zabrakło chociażby płotkarki Klaudii Siciarz, która poprosiła o zwolnienie ze startu.

Taka decyzja może być uznana za kontrowersyjną wobec informacji, jakie płynęły od najlepszej polskiej sprinterki Ewy Swobody. Mistrzyni Europy do lat 23 w wywiadach sugerowała, że jest zmęczona i chętnie odpuściłaby występ w Dausze. Bała się jednak zawieszenia ze strony związku i jest w składzie na MŚ.

Wśród tych, którzy mogą powalczyć w Katarze o podium, są jeszcze tyczkarze Lisek i Paweł Wojciechowski, młociarki Malwina Kopron i Joanna Fiodorow, średniodystansowcy Marcin Lewandowski i Adam Kszczot, damska sztafeta 4x400 m oraz kulomioci Konrad Bukowiecki i Michał Haratyk.

Jeszcze nigdy w historii mistrzostwa świata nie odbywały się na przełomie września i października. Właśnie dlatego wszyscy podchodzą do tego terminu z dużą rezerwą, by nie powiedzieć sceptycznie. „To mogą być mistrzostwa cudów” – podkreślił szef szkolenia.

To będą ostatnie zawody sezonu. Impreza zakończy się 6 października. A kolejne MŚ zaplanowane są za dwa lata w amerykańskim Eugene.

RadioZET.pl/PAP, Twitter