Wstrząsające wyznanie rywalki Caster Semenyi: "Grożono śmiercią mnie i mojej rodzinie"

Krzysztof Sobczak
04.05.2019 13:08
Linsey Sharp grożono śmiercią za wypowiedzi nt. Semenyi
fot. Aleksandra Szmigiel/REPORTER/EastNews

Brytyjka Lynsey Sharp, dziewiąta w biegu na 800 m podczas piątkowego mityngu Diamentowej Ligi w Dausze, ujawniła, że grożono jej śmiercią za wypowiedzi na temat Caster Semenyi i przewagi, jaką ma zawodniczka z RPA wskutek podwyższonego poziom testosteronu.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Zobacz także

- Grożono mi śmiercią. Grożono też mojej rodzinie i to nie jest sytuacja, w której chcę być - powiedziała Sharp.

Po finale olimpijskim w Rio de Janeiro, w którym Sharp zajęła 6. miejsce, za Melissą Bishop i Joanną Jóźwik, Amerykanka mówiła, że "wszyscy widzieli, że mieliśmy tu dwa różne biegi". - Unikałam tego tematu przez cały sezon, ale coś z tym trzeba zrobić. My jako zawodnicy nie mamy jednak na to wpływu i musimy zaufać ludziom, którzy o tym decydują" - oceniła Sharp, która podczas wypowiadania tych słów popłakała się przed telewizyjnymi kamerami.

Na podium olimpijskim stanęły biegaczki z podwyższonym poziomem testosteronu - Caster Semenya, Francine Niyonsaba i Margaret Wambui.

Semenya nie zamierza przyjmować leków

W piątek Semenya odniosła 30. z rzędu zwycięstwo na 800 m, ale ostatnie przed zmianą przepisów. Nowe regulacje dotyczące poziomu testosteronu u zawodniczek wejdą w życie 8 maja.

Po biegu reprezentantka RPA oświadczyła, że nie będzie przyjmować żadnych leków na obniżenie poziomu testosteronu.

- Życie może czasami być trudne, ale jestem wierząca i wierzę, że zawsze istnieje sposób naprawienia czegoś. To zależy od Boga, to on decyduje o moim życiu, on zakończy moje życie i karierę. Żaden mężczyzna czy żaden inny człowiek nie powstrzyma mnie od biegania. Będę dalej to robić. Mam zakończyć karierę w wieku 28 lat? Czuję się młoda, pełna energii. Mam przed sobą może i 10 lat startów. Z niczego nie zamierzam rezygnować i - do diabła - nie będę przyjmować żadnych leków - powiedziała mistrzyni olimpijska na dystansie 800 m z Rio de Janeiro, cytowana przez BBC.

CAS odrzucił apelację Semenyi

Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) odrzucił w środę apelację Semenyi ws. przepisów nakazujących biegaczkom z naturalnie podwyższonym poziomem testosteronu jego farmakologiczne obniżenie i tym samym poparł Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF), które uznało, że należy wprowadzić te regulacje pod groźbą zakazu startu na dystansach od 400 m do jednej mili (1609 m).

Semenya i jej przedstawiciele prawdopodobnie skorzystają z prawa odwołania od decyzji CAS do szwajcarskiego sądu federalnego.

RadioZET.pl/PAP/BBC/KS