Lekkoatleci uleczyli pomundialowego kaca? To dla nich krzywdzące [KOMENTARZ]

13.08.2018 13:01
Sztafeta 4x400 m zdobyła złoty medal ME w Berlinie
fot. PAP/EPA

Bez wielkiego zaplecza finansowego, a ambicją, zaangażowaniem, świadomością i... atmosferą też da się osiągać sukcesy (tak tylko przypominam). Udowodnili to przez ten miniony już tydzień lekkoatleci, którzy z mistrzostw Europy w Berlinie przywieźli worek medali.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

I to nie pierwszy raz. Przed dwoma laty biało-czerwoni wygrali klasyfikację medalową, w tym o zwycięstwo bili się do ostatniej konkurencji. Nie udało się, ale to w żaden sposób nie umniejsza ich sukcesów. Polacy zdobyli więcej złotych medali niż w Amsterdamie (7 do 6), więcej punktów (172 - rekord) i - co chyba w tym wszystkim najważniejsze - wreszcie zyskali należne im uznanie.

Czy pomógł im w tym kac polskiego kibica po mundialu w Rosji? Pewnie tak, jednak osobiście chciałbym to bardzo mocno rozgraniczyć - oni pracują na swoje nazwisko, a nie po to, by kogoś leczyć z kompleksów. Takie stawianie sprawy jest po prostu krzywdzące.

Worek medali

Te mistrzostwa można zamknąć w jedną złotą klamrą - worek z medalami otworzył mistrz Europy w rzucie młotem Wojciech Nowicki, a zamknęła jego koleżanka po fachu Anita Włodarczyk. Dubletami popisali się młociarze, młociarki i kulomioci. W pchnięciu kulą i rzucie młotem biało-czerwoni wygrali zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn, na 1500 m po srebra sięgali Marcin Lewandowski i Sofia Ennaoui, a Justyna Święty-Ersetic dokonała niemożliwego - w nieco ponad 1,5 godziny zdobyła dwa złote medale. Przed nią mistrzynią Europy w biegu na 400 m nie była nawet Irena Szewińska.

Justyna i Iga Baumgart-Witan przesunęły granicę wytrzymałości ludzkiego organizmu, kiedy w błyskawicznym tempie musiały zregenerować się po indywidualnym finale, by wesprzeć sztafetę. - Nie wyobrażam sobie, by najlepsze zawodniczki nie pobiegły w finale - mówił trener Aleksander Matusiński. A one nie tylko pobiegły, ale i wygrały. Warto dodać, że obie pobiły rekord życiowy o kilka setnych.

Justyna Święty-Ersetic, obok m.in. Jakoba Ingebrigtsena, została dwukrotną mistrzynią Europy i tym samym zgłosiła swój akces do tytułu Sportowca Roku 2018 (wiem wiem, i tak Kamil Stoch to wygra, ale 2. miejsce? Czemu nie).

Atmosfera i świadomość

W tej drużynie są przynajmniej dwie fantastyczne sprawy: pierwsza to świadomość, po co się przyjechało i dla kogo się to wszystko robi (dla siebie i dla kraju) oraz atmosfera - nie sztuczna, nie na pokaz, nie pompowana na potrzeby mediów, a prawdziwa. Widać, że oni się po prostu bardzo lubią, a personalnie są fajnymi ludźmi.

- Co jest największą siłą tej sztafety? My nie tylko razem biegamy, my jesteśmy przyjaciółkami - mówiły zgodnie "Aniołki Matusińskiego". Doskonale to widać na profilu na Instagramie Igi Baumgart, która w trakcie mistrzostw publikowała setki krótkich filmików zza kulis - a to z pokoju z Martyną Dąbrowską, a to z treningu na siłowni, a to z... regeneracji między biegiem indywidualnym a sztafetowym. Przy okazji zaprzeczyła powszechnej opinii, że aktywność w internecie w trakcie ważnej imprezy rozprasza i przeszkadza w osiąganiu dobrych rezultatów.

Ale to nie tylko one. Kilku sportowców przedłużyło swój pobyt w Berlinie, aby wspierać pozostałych. Anna Jagaciak-Michalska i Karolina Kołeczek to tylko wybrane przykłady. Adam Kszczot, "profesor" biegu na 400 m, w pierwszych słowach po sukcesie pogratulował rekordów życiowych oraz 4. i 5. miejsca Michałowi Rozmysowi i Mateuszowi Borkowskiemu. Paweł Fajdek stracił tytuł mistrza Europy na rzecz Wojciecha Nowickiego: - Przed konkursem powiedziałem mu: musisz to wygrać, bo ja dziś nie dam rady.

Z wielką przyjemnością śledziłem także media społecznościowe, gdzie oczekująca narodzin bliźniąt była znakomita tyczkarka Anna Rogowska fetowała każdy medal; gdzie inna świetna tyczkarka Monika Pyrek dopingowała całą drużynę, gdzie wielka nieobecna Joanna Jóźwik, zamiast narzekania i rozgoryczenia swoją sytuacją, cieszyła się sukcesami koleżanek i kolegów; gdzie przebywająca na urlopie macierzyńskim Marika Popowicz-Drapała nie mogła wyjść z podziwu. Nawet oszczepniczka Marcelina Witek, zamiast psioczyć dalej na Polski Związek Lekkiej Atletyki, spakowała się i z trybun kibicowała biało-czerwonym.

Ambicja

Ach, zapomniałbym o jeszcze jednej fantastycznej kwestii: ambicji. Angelika Cichocka przez kontuzje miała stracone niemal całe przygotowania. Pojechała do Berlina z myślą o biegu na 800 m, ale tam przepadła w półfinale. Wróciła do domu? Skąd. Postanowiła biegać jeszcze na 1500 m, na dystansie, na którym broniła tytułu. Nie udało się, ale zakwalifikowała się do finału i dała z siebie wszystko.

- Jestem wściekła. Inaczej miało to wyglądać - przyznała z kolei 22-letnia Klaudia Kardasz, która zajęła 4. miejsce w konkursie pchnięcia kulą, bijąc przy tym rekord życiowy i rekord Polski do lat 23.

- Medal cieszy, ale nie wynik. Chciałam pobić rekord życiowy - to już Joanna Fiodorow, na której szyi zawisł brązowy krążek.

Rekordy życiowe podczas tej imprezy bili inni, m.in. Justyna Święty-Ersetic [szybciej od niej na 400 m biegała tylko nieodżałowana Irena Szewińska - przyp. red.], Iga Baumgart-Witan (400 m), Michał Rozmys i Mateusz Borkowski oraz rewelacja tego sezonu Anna Sabat (wszyscy 800 m). Ci, którym to się nie udało, przynajmniej się do nich zbliżali - Tomasz Jaszczuk, Karolina Kołeczek, Damian Czykier, Karol Zalewski - to wybrane przykłady. Rozczarowania można policzyć na palcach jednej ręki: Piotr Małachowski, Robert Urbanek, Anna Jagaciak-Michalska...

W zdobyciu medali nie przeszkadzały nawet kontuzje. Z takimi zmagali się Adam Kszczot i Konrad Bukowiecki, a Sofia Ennaoui jeszcze dwa tygodnie temu była chora. Wszyscy wyszli z założenia, że marzenia same się nie spełniają, ale trzeba sobie na nie zapracować.

Post scirptum

Tylko proszę, nie zestawiajcie i nie porównujcie sukcesów lekkoatletów z występem polskich piłkarzy na mundialu. Nie dlatego, że jedni drugim nie dorastają do pięt, a dlatego, że to dwie zupełnie inne historie. Nie różni się w zasadzie tylko jedno: - Żaden sportowiec nie przegrywa specjalnie - powiedziała po złotym biegu w sztafecie Iga Baumgart-Witan. Podpisuję się pod tymi słowami rękami i nogami i z nimi Was zostawiam.

Lista polskich medalistów lekkoatletycznych ME w Berlinie:

Złoto (7): Wojciech Nowicki (rzut młotem), Michał Haratyk (pchnięcie kulą), Paulina Guba (pchnięcie kulą), Adam Kszczot (800 m), Justyna Święty-Ersetic (400 m) żeńska sztafeta 4x400 m w składzie: Małgorzata Hołub-Kowalki, Iga Baumart-Witan, Patrycja Wyciszkiewicz, Justyna Święty-Ersetic oraz rezerwowe Martyna Dąbrowska i Natalia Kaczmarek (4x400 m), Anita Włodarczyk (rzut młotem)

Srebro (4): Paweł Fajdek (rzut młotem), Konrad Bukowiecki (pchnięcie kulą), Marcin Lewandowski (1500 m), Sofia Ennaoui (1500 m)

Brąz (1): Joanna Fiodorow (rzut młotem)

Krzysztof Sobczak