Lekkoatleci przyciągnęli na stadion "piłkarską" liczbę kibiców [KOMENTARZ]

23.08.2018 09:57
Tłumy na Memoriale Kamili Skolimowskiej
fot. Dominik Zachariasz/REPORTER/EastNews

Memoriał Kamili Skolimowskiej przyciągnął na trybuny Stadionu Śląskiego w Chorzowie ponad 41 tysięcy kibiców. Takie liczby w Polsce gromadzi w zasadzie tylko piłkarska reprezentacja Polski, do której "miłość" po nieudanych mistrzostwach świata trochę jednak osłabła. Teraz - absolutnie zasłużenie! - swoje pięć minut mają lekkoatleci.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Sukces w Amsterdamie przed dwoma laty nie do końca został skonsumowany, jeśli chodzi o popularyzację lekkiej atletyki. To tam biało-czerwoni wygrali klasyfikację medalową, a mimo to aż takiego "boomu" na królową sportu nie było. Wszystko zmieniło się po mistrzostwach Europy w Berlinie. Nie wiadomo, czy trwale, ale widok ponad 41-tysięcznej publiczności na zawodach lekkoatletycznych musi robić wrażenie.

Ludzie przychodzą dla polskich gwiazdy

9. Memoriał Kamili Skolimowskiej przyciągnął na trybuny 41 200 kibiców. To pokłosie znakomitej postawy naszych sportowców w stolicy Niemiec, ale też fajnej atmosfery w kadrze i kilku osobowości, które w ostatnim czasie nie schodzą z czołówek gazet. Adam Kszczot, Marcin Lewandowski, Paweł Fajdek i Wojciech Nowicki, Michał Haratyk, Sofia Ennaoui - to tylko niektóre z nich. Największą owację od fanów zebrała dwukrotna mistrzyni Europy Justyna Święty-Ersetic.

I chyba to jest w tym wszystkim najfajniejsze. Na Memoriał ściągnięto wiele gwiazd światowego sportu, ale ludzie nie przyszli dla Caster Semenyi, Renaud Lavillenie, Ronniego Bakera, Asafy Powella czy Toma Walsha, a właśnie dla Kszczota, Pauliny Guby, Piotra Liska, Ennaoui czy Aniołków Matusińskiego (lub jak kto woli "Grażynek") - Justyny, Igi, Gosi i Natalii.

Oczywiście na pewno pomogła decyzja organizatora Memoriału o przeniesieniu go z Warszawy, z PGE Narodowego, który nie jest przystosowany do rozgrywania zawodów lekkoatletycznych, na w pełni funkcjonalny Stadion Śląski w Chorzowie. Nie można zapominać, że po rezygnacji Anity Włodarczyk zniesiono płatne wejściówki, co także mogło wpłynąć na liczebność kibiców. Z drugiej strony, impreza odbyła się w środku roboczego tygodnia, a mimo to wiele osób zdecydowało się spędzić to popołudnie na stadionie.

Lekkoatleci zaskoczeni liczbą kibiców

Pod wrażeniem publiczności byli zawodnicy. - Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że przyjdzie tak dużo osób - przyznał Marcin Lewandowski, triumfator biegu na 800 m. - Jak na Polskę to super. Myślałam, że jedna trybuna będzie zapełniona. Jestem pod wrażeniem, dziękuję wszystkim, że przyszli - zaznaczyła Ewa Swoboda, która wygrała bieg na 100 m z najlepszym w tym sezonie czasem 11,23. - Wstyd mi, że przegrałam przed taką publicznością - to już Sofia Ennaoui, druga w biegu na 1500 m.

- Mam teraz swoje 5 minut - mówiła z kolei Justyna Święty-Ersetic. - Ostatnio częściej bywam w mediach, niż na treningu - dodała. To samo powtarzała Ennaoui.

Cieszy, że sukces lekkoatletów wreszcie nie przeszedł niezauważony. To jest oczywiście sprzężenie zwrotne - są wyniki, jest koniunktura. Ale nie tylko, bo kibic wyczuwa, kiedy sportowiec daje z siebie wszystko i po prostu nie wychodzi, a kiedy jedzie na zawody z myślą "a może się uda". Bez aluzji.

TO TAKŻE MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

RadioZET.pl/TVP Sport/KS