Karol Zalewski grzmi po braku powołania na MŚ: Użeranie się z kolesiostwem

20.09.2019 10:30
Karol Zalewski
fot. LUKASZ SZELAG/REPORTER

Karol Zalewski, rekordzista świata w sztafecie 4x400 metrów nie otrzymał powołania na najbliższe mistrzostwa świata w Dausze. Halowy mistrz globu przedstawił w mediach społecznościowych kontrowersje przy powołaniach na MŚ w lekkiej atletyce. Na zarzuty zawodnika odpowiedziało PZLA.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku  

Karol Zalewski nie otrzymał zaproszenia od IAAF na tegoroczne mistrzostwa świata w lekkiej atletyce. 26-latek nie wypełnił także minimum potrzebnego do zakwalifikowania się. Mimo że biegał najszybciej z Polaków, nie pojedzie na MŚ w Dausze, chociaż powinien się tam znaleźć dzięki rankingowi. Za pośrednictwem mediów społecznościowych, Zalewski w obszernym wpisie wyraził rozczarowanie i pretensje do działaczy PZLA.

- Na początku pomyślałem, że to jakaś pomyłka, bo przecież po zmianie przepisów IAAF dotyczących kwalifikacji na imprezy mistrzowskie, według przepisów, byłem wysoko w rankingu i powinienem dostać „zaproszenie” z IAAF, o których tak ostatnio głośno. Po drugie kwalifikuje się w tym roku najlepszym wynikiem na 400m wśród panów w Polsce, do tego dochodzi medal Mistrzostw Polski i udział w sztafecie mixed 4x400 na World Relays w Jokohamie, gdzie padł rekord Europy i "dostaliśmy" przepustkę na wspomniane wcześniej Mistrzostwa Świata – napisał.

- Po co jest ten ranking, skoro władze światowej organizacji wolą zaprosić reprezentantów „małych krajów”, niż zawodników naszego pokroju – dodaje oburzony 26-latek.

Halowy mistrz i rekordzista świata wiele zarzuca swojemu trenerowi, Józefowi Lisowskiemu, który zamiast niego, powołał Łukasza Krawczuka, który jak pisze Zalewski „w bezpośrednim starciu nigdy ze mną nie wygrał”. Tegoroczny wicemistrz Polski odniósł się także do skargi, którą trener złożył na niego, co doprowadziło go do stawienia się przed komisją dyscyplinarną.

- Sprawa dotyczyła dojechania przeze mnie jeden dzień później na Drużynowe Mistrzostwa Europy w Bydgoszczy. Ale dobrze, że stawiłem się na komisji, bo dowiedziałem się między innymi, że „odmówiłem” startu w sztafecie na Halowych Mistrzostwach Europy w Glasgow (w biegu indywidualnym zostałem potrącony, przez co lekarz stwierdził żebym nie ryzykował pogłębienia urazu, który powstał na ścięgnie Achillesa).
Po wyjaśnieniach, od komisji usłyszałem „to co mówisz układa się w logiczną całość”. Wyglądało to tak, że „miałem” dostać karę miesięcznego zwolnienia z funkcji zawodnika, co spowodowałoby niemożność wyjazdu na mistrzostwach świata. Po logicznych wyjaśnieniach, nielogicznych zarzutów, kary nie dostałem, ale na mistrzostwa świata przepustki również – napisał Zalewski.

Karol Zalewski uderza w PZLA: Odpowiedź związku

Jednak Polski Związek Lekkiej Atletyki przedstawił sprawę inaczej. PZLA skomentował, że za decyzją zarządów ustalono, że powołanych zostanie trzech zawodników. Wśród nic zabrakło miejsca dla 26-latka.

- Podczas „drużynówki” jego przydatność nie była adekwatna, ponieważ przyjechał w dniu zawodów. Miał się stawić dzień wcześniej, co zostało wyjaśniane na komisji. Na tej podstawie nie został powołany do reprezentacji. Typowo względy sportowe zadecydowały, że nie jedzie – powiedział w rozmowie z tvpsport.pl, dyrektor sportowy – Krzysztof Kęcki.

RadioZET.pl/sport.tvp.pl