Mistrzynie Europy harują w RPA. Święty-Ersetic: "Doprowadzamy się do stanu agonalnego"

Krzysztof Sobczak
16.01.2019 12:24
Justyna Święty-Ersetic
fot. Lukasz Szelag/REPORTER/EastNews

Trzy członkinie złotej sztafety: Justyna Święty-Ersetic, Małgorzata Hołub-Kowalik i Iga Baumgart-Witan przebywają w RPA, gdzie trenują do zbliżającego się sezonu. - Doprowadzamy się do stanu agonalnego - przyznała mistrzyni Europy w biegu na 400 m.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Wszystkie zawodniczki są bardzo aktywne w mediach społecznościowych i chętnie dzielą się z kibicami swoimi wrażeniami z zawodów i ze zgrupowań. Tym razem jest jednak inaczej, bo zdjęć z treningów jest jak na lekarstwo. Dlaczego?

Zobacz także

- Musiałby z nami jeździć jakiś fotograf, bo gdy doprowadzamy się do stanu agonalnego, to ostatnią rzeczą, o której myślimy, jest zrobienie zdjęcia. Dlatego takich fotografii nie mamy. A ja chciałabym pokazać ludziom jak to naprawdę wygląda, bo sporo osób myśli, że w RPA mamy bardzo fajnie, bo trenujemy raz dziennie, potem są wycieczki. Żyć nie umierać. Wiadomo, że tak nie jest - tłumaczy Święty-Ersetic w rozmowie z Ryszardem Opiatowskim z "Przeglądu Sportowego".

W lipcu ubiegłego roku zdjęcie z katorżniczego treningu opublikowała Emilia Ankiewicz. - Zdjęcie, którego raczej za często nie spotkacie na moim Instagramie ani Facebooku. To ta druga strona medalu, o której często mówię, ale staram się jej nie pokazywać. Nic przyjemnego. Klasyczny widok po treningu tempowym - napisała wówczas sprinterka wywołując lawinę komentarzy. Jedną fotografią ucięła wszystkie opinie dotyczące "fajnego życia" sportowców.

Święty-Ersetic: "Najgorszy obóz"

W minionym sezonie Justyna Święty-Ersetic osiągnęła największe sukcesy w karierze. W niespełna dwie godziny zdobyła dwa złote medale mistrzostw Europy - najpierw indywidualnie w biegu na 400 m, a potem wraz z koleżankami ze sztafety 4x400 m. W tym sezonie przed nią m.in. mistrzostwa świata w Dausze, ale aby tam błyszczeć, najpierw trzeba wykonać niezbędną pracę.

- To dla mnie najgorszy obóz w ciągu roku, bo nagle jest przeskoczenie z treningu bardzo wytrzymałościowego, spokojniejszego, do takiego, gdy trzeba wrzucić szybsze przełożenie i biega się na pełnych obrotach. Czasami taki trening kończy się dla mnie bardzo źle, dla pozostałych dziewczyn również - przyznaje sprinterka, ale nie narzeka.

- Jestem z tym pogodzona. Tak niestety musi być. Bez tych treningów nie osiągałoby się potem dobrych wyników. Nie leciałam do RPA jakoś szczególnie szczęśliwa, ale wiem, że muszę tę pracę wykonać - podkreśla.

Czwarta członkini złotej sztafety, Patrycja Wyciszkiewicz, trenuje w Kenii. Mistrzostwa świata w Dausze odbędą się w dniach 28 września - 6 października, prawie dwa miesiące później niż zwykle.

RadioZET.pl/Przegląd Sportowy/KS