Zamknij

Justyna Święty-Ersetic: Każda decyzja ws. igrzysk będzie zła [WYWIAD]

21.03.2020 14:18
Justyna Święty-Ersetic o igrzyskach
fot. MUSTAFA ABUMUNES/AFP/East News

Justyna Święty-Ersetic, mistrzyni Europy w biegu na 400 metrów, a wraz z koleżankami mistrzyni Europy i wicemistrzyni świata w sztafecie 4x400 m, w rozmowie ze sport.radiozet.pl przyznała, że coraz mniej wierzy w rozpoczęcie igrzysk olimpijskich w Tokio zgodnie z planem, w lipcu. - Ale tak naprawdę jaka decyzja nie zapadnie, będzie zła - oceniła.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Igrzyska olimpijskie w Tokio mają się odbyć w dniach 24 lipca - 9 sierpnia. Plany organizatorom może pokrzyżować jednak szerząca się na całym świecie pandemia koronawirusa, która doprowadziła już m.in. do przełożenia Euro 2020. W wielu dyscyplinach przerwano bądź odwołano kwalifikacje olimpijskie, co jeszcze bardziej komplikuje sytuację.

Na razie Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) nie podjął żadnej wiążącej decyzji i cały czas utrzymuje, że igrzyska rozpoczną się zgodnie z terminarzem. Niestety, cierpią na tym sportowcy, którzy w niepewności, często w niestandardowych warunkach, przygotowują się do najważniejszej imprezy czterolecia, która finalnie i tak może się nie odbyć.

Karolina Kołeczek: Mam nadzieję, że przełożą igrzyska [WYWIAD]

O tym wszystkim porozmawialiśmy z Justyną Święty-Ersetic, mistrzynią Europy w biegu na 400 metrów, będącą też ważnym ogniwem sztafety 4x400 metrów (zwanej "Aniołkami Matusińskiego") - mistrzynią Europy i wicemistrzynią świata w tej specjalności.

Justyna Święty-Ersetic: Żyjemy w niepewności

Krzysztof Sobczak, RadioZET.pl: Jak Pani sobie radzi w tych trudnych czasach?

Justyna Święty-Ersetic: Staram się jakoś sobie z tym radzić, ale nie jest lekko. Od tygodnia powinnam przebywać na zgrupowaniu w RPA i spokojnie przygotowywać się do igrzysk olimpijskich w Tokio, a z wiadomych przyczyn wszystkie zgrupowania zostały odwołane. Obiekty sportowe w Polsce są pozamykane, a to nie jest łatwa sytuacja.

Najgorszy problem jest z siłownią, ale szukam zastępczych metod treningowych, ćwiczyć z ciężarem własnego ciała, wykonywać siłę biegową. Na chwilę obecną tak to wygląda.

Widziałem na InstaStory Igi Baumgart-Witan rozmówki z kibicami. Powiedziała, że nie podlega kwarantannie, trenuje, ale w mniejszym gronie. U Pani na Instagramie ta grupa wygląda na najlepszą, ale wyjątkowo niewielką - mąż i pies.

Zgadza się. Wiernym kompanem moich treningów jest pies, który dotrzymuje mi towarzystwa. Od czasu do czasu zabieram też ze sobą męża, który stara się dotrzymać mi kroku, choć jak mówi nie jest to łatwe. Próbuję szukać pozytywów w tej sytuacji.

Najważniejsze jest teraz zdrowie, to oczywiste, ale igrzyska nadal nie są odwołane, przełożone, nic nie wiadomo. MKOl przekonuje (a na pewno jest zdeterminowany), że igrzyska odbędą się zgodnie z planem, mają się rozpocząć w lipcu. Pani zdaniem, to realne?

Wydaje mi się, że przeprowadzenie tej imprezy w lipcu staje się nierealne. Wszystko będzie się przeciągało, sytuacja w Europie cały czas nabiera tempa. Chciałabym oczywiście, żeby odbyły się w terminie, ale z drugiej strony w wielu krajach tej kwarantanny nie ma i część moich rywalek przygotowuje się w idealnych warunkach, trenują normalnie i nie mają takich problemów. Uważam więc, że byłaby to nierówna walka.

Nie chciałabym być w skórze osoby, która musi podjąć tę decyzję, bo tak naprawdę jaka by ona nie była, będzie zła.

No właśnie: w sportach drużynowych często powtarzany jest slogan, że na boisku każdy ma takie same warunki. W przypadku lekkiej atletyki i tej bezprecedensowej sytuacji nie można tego powiedzieć: niektóre kraje zamknęły stadiony, inne nie, w niektórych można trenować, w innych nie. Wobec tego igrzyska w lipcu oznaczają wypaczenie wyników?

Niestety tak. Tak jak wspomniałam: część krajów normalnie ćwiczy, w innych w ogóle nie można trenować, a w jeszcze innych sportowcy mogą realizować tylko plan zastępczy. Radzą sobie, jak mogą. Trzeba też podkreślić, że wiele osób w okresie marca-kwietnia miało się starać o przepustkę na te igrzyska, a wszystkie turnieje kwalifikacyjne zostały odwołane. Tu pojawia się kolejny problem.

Jak rozumiem, igrzyska w lipcu będą się równały z gorszymi wynikami sportowymi, bo przygotowania będą krótsze, w innej formule i/lub niepełne, ale medale do zdobycia cały czas takie same. Tylko czy takie igrzyska kogokolwiek będą cieszyć? Pewnie poza sponsorami, organizatorami, w końcu co tu dużo ukrywać, oni ponieśli znaczne koszta już teraz.

Najważniejsze jest teraz zdrowie. To dla wszystkich bardzo trudna sytuacja. Nie chciałabym powiedzieć, że sezon 2020 powinien być odwołany, bo sama bym tego nie chciała, ale z drugiej strony jeśli sytuacja z wirusem, nie tylko w Polsce, ale w całej Europie i na świecie, się nie unormuje, to po prostu takie igrzyska (i inne imprezy) nie mają sensu i będzie to walka nierówna.

Mistrzyni olimpijska wściekła na działania MKOl: "Narażają nas"

Sebastian Coe, szef World Athletics, powiedział w BBC, że przełożenie igrzysk jest możliwe, ale nie na przyszły rok, a na jesień (październik, może listopad). Wtedy byłoby jak w Dausze na MŚ, tylko chłodniej. To optymalny wariant Pani zdaniem?

Taka decyzja musiałaby zapaść w tej chwili, ale jak sobie pomyślę, że te igrzyska miałyby się odbyć w listopadzie, to jestem troszeczkę przerażona. Poprzedni sezon był dla mnie bardzo, bardzo długi, zakończyłam starty z końcem października. Perspektywa całorocznego treningu - bo zaczęłam je w grudniu 2019 - znów byłaby męczarnią.

Myślę, że nie ma tu dobrego wyboru i trzeba będzie się po prostu dostosować. To jest najważniejsza impreza czterolecia, na której każdy sportowiec chce być i pokazać się z jak najlepszej strony.

Gdybania nie lubię, ale trochę w takiej rzeczywistości na razie funkcjonujemy. Czy zgrupowanie w RPA, na którym miała Pani teraz przebywać, zostało definitywnie odwołane, czy tylko przełożone i po uspokojeniu sytuacji natychmiast lecicie do Afryki (zakładając, że igrzyska odbędą się w tym roku)?

Ja też nie lubię gdybania. Myślę, że jeśli chodzi o to zgrupowanie to ono jest definitywnie odwołane i raczej do Afryki już nie polecimy. Następne zgrupowanie zaplanowane jest po świętach, w połowie kwietnia w tureckim Belek. Pytanie, czy do tego wyjazdu dojdzie i czy w ogóle będzie się do czego przygotowywać w tym sezonie. Nie wiem, my cały czas żyjemy w niepewności i po prostu czekamy.

***

Koronawirus w Polsce – najnowsze dane, co trzeba wiedzieć?

Krzysztof Sobczak