Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Caster Semenya wróci na terapię hormonalną? IAAF przedstawia nowe badania

05.07.2017 09:44
sport

Już wkrótce rywalizacja na 800 m kobiet może być bardziej sprawiedliwa. Badania zlecone przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) potwierdziły, że podwyższony poziom testosteronu u biegaczek sprzyja uzyskiwaniu lepszych rezultatów. To dobra informacja dla Joanny Jóźwik, zła dla Caster Semenyi.

Podium olimpijskie na 800 m fot. EastNews

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Wnioski z badań trafią teraz do Trybunału Arbitrażowego ds. Sport (CAS) w Lozannie, który już raz, w 2015 roku, uchylił decyzję IAAF o wysłaniu zawodniczek transgenicznych na obowiązkową terapię hormonalną. W świetle nowych faktów CAS może jednak uznać odwołanie IAAF i przywrócić poprzednie przepisy. Byłaby to bardzo dobra informacja m.in. dla Joanny Jóźwik, która po igrzyskach w Rio de Janeiro ostro wypowiedziała się na temat biegaczek, które zajęły trzy pierwsze miejsca, w tym mistrzyni Caster Semenyi.

Ostra krytyka zawodniczek

- Trzy zawodniczki, które były na podium, wzbudzają bardzo dużo kontrowersji. Nie ukrywam, że dla mnie to też jest trochę dziwne, że władze nic z tym nie robią. Koleżanki mają po prostu bardzo wysoki poziom testosteronu, podobny do męskiego, dlatego wyglądają jak wyglądają i biegają tak jak biegają. Semenya jest nie do pobicia w tym sezonie i myślę, że jeśli nic z tym światowe władze nie zrobią, będą do końca nie do pobicia - mówiła wówczas Jóźwik, która zajęła 5. miejsce. - Czuję się wicemistrzynią olimpijską - dodała bez kurtuazji.

Na Polkę spłynęła fala krytyki, ale w gruncie rzeczy większość przyznała jej rację.

Jóźwik w finale olimpijskim ustanowiła nowy rekord życiowy (1.57,37). Podobne zdanie do Polki wyraziły czwarta w tym biegu Kanadyjka Melissa Bishop (pobiła rekord życiowy, a zarazem rekord Kanady) oraz szósta Amerykanka Lynsey Sharp, która przed telewizyjnymi ze łzami w oczach mówiła: - Niezależnie, jak ciężko nie trenujemy, niezależnie, ile z siebie nie dajemy, nie jesteśmy w stanie rywalizować z tym poziomem siły i regeneracji, który daje wyższy poziom testosteronu. Publika może dostrzec, jak trudno jest nam po zmianie reguł. Jedyne, co możemy zrobić, to dawać z siebie wszystko. Nic więcej. Zawód, to mi dziś przede wszystkim towarzyszy.

Bishop była bardziej powściągliwa, ale również była wyraźnie zawiedziona. - Ten temat wzbudza wiele kontrowersji. Nie mam na to wpływu, mogę tylko biec jak najszybciej potrafię - przyznała. - Nie zdobyłam medalu, bo nie biegłam wystarczając szybko - wyjaśniła.

Na podium znalazły się Caster Semenya z RPA, Francine Niyonsaba z Burundi oraz Margaret Wambui z Kenii. Wszystkie maja podwyższony poziom testosteronu.

Semenya wróci na terapię?

IAAf już raz wprowadził przymusową terapię hormonalną. Było to w 2011 roku. Efekt? Mistrzyni świata z 2009 oraz z 2011 roku i wzbudzająca najwięcej kontrowersji Caster Semenya w mistrzostwach świata w Pekinie (2015) zajęła... ostatnie miejsce. I to w półfinale.

Na szczyt powróciła po uchyleniu tej decyzji i od 2015 roku dominuje na dystansie 800 m. Żadna z rywalek nie jest w stanie się do niej zbliżyć.

Nowe badania spowodują zwrot akcji?

Badania IAAF wykazały, że istnieje zależność pomiędzy poziomem testosteronu a osiąganymi wynikami. Wcześniej były to przypuszczenia, teraz IAAF dysponuje konkretnymi liczbami.

Przebadano 1332 kobiety startujące w 21 dyscyplinach w MŚ 2011 i 2013. Z testów jasno wynikało np., że w biegu na 400 m rezultaty osób transgenicznych w stosunku do "normalnych" kobiet były o 2,7 procent lepsze, a na 800 m 1,8 procent. W rzucie młotem było to aż 4,5 procent.

– Do tej pory długo podejrzewaliśmy, że istnieje taka zależność, ale nie byliśmy w stanie tego udowodnić. To badanie zmienia wszystko – ocenił Stephane Bermon z Instytutu Medycyny Sportowej w Monaco, który koordynował proces.

Bermon, a także wielu ekspertów, ma nadzieję, że wyniki badań zmuszą niejako CAS do przywrócenia poprzednich przepisów.

"Ciekawy news"

Tymi dwoma słowami Joanna Jóźwik odniosła się do nowych informacji nt. możliwości przywrócenia obowiązkowej terapii hormonalnej. Dla niej oznaczałoby to zrównanie szans i - co za tym idzie - zwiększy szanse na medale najważniejszych światowych imprez. Wtedy być może nie musiałaby mówić, że "czuje się wicemistrzynią olimpijską", bo po prostu byłaby nią.

Decyzja Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie spodziewana jest w ciągu kilku tygodni.

RadioZET/pl/TVP Sport/PAP/National Post/Onet/KS

Oceń