Dwie finalistki to wielki problem dla sztafety. "Nie wiem, co za geniusz to wymyślił"

10.08.2018 17:28
Justyna Święty-Ersetic i Iga Baumgart-Wita pobiegną dwa finały w 1,5h
fot. Lukasz Szelag/REPORTER/EastNews

Dwie reprezentantki Polski pobiegną w finale biegu na 400 metrów i powalczą o medal lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Berlinie. To jednak wielki problem dla sztafety, która jest jednym z poważnych kandydatów do złota.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W finale biegu na 400 m kobiet wystartują po dwie zawodniczki z Polski - Justyna Święty-Ersetic i Iga Baumgart-Witan - oraz z Holandii - Lisanne de Witte i Madiea Ghafoor. Po jednej przedstawicielce mają Wielka Brytania, Grecja, Litwa i Francja.

Finał tej konkurencji odbędzie się w sobotę o godz. 20:12, czyli na nieco ponad 1,5 godziny przed finałową rywalizacją sztafet (21:50). Decyzja organizatorów zbulwersowała zawodniczki i trenera Aleksandra Matusińskiego.

- Nic by się nie stało, gdyby finał sztafety był następnego dnia. Wtedy wynik byłby zdecydowanie lepszy - mówił opiekun lekkoatletek. To oznacza, że połowa polskiej sztafety przystąpi do finału bardzo zmęczona, bez właściwej regeneracji i z większym niż zwykle obciążeniem.

Lekkoatletyczne ME: Polki oburzone terminarzem

Przed wyjazdem Polki zapowiadały walkę o rekord kraju w sztafecie [aktualny wynosi 3:24.49 - przyp. red.], jednak stały się zakładniczkami swojej bardzo dobrej formy.

- Nie wiem, co za geniusz to wymyślił - mówiła po swoim biegu półfinałowym Iga Baumgart-Witan, która przy okazji pobiła rekord życiowy. W podobnym tonie wypowiadała się liderka tej drużyny, Justyna Święty-Ersetic.

- Nigdy nie biegałam dwa razy w tak krótkim odstępie czasu. Sytuacja nie jest komfortowa. Gdy dowiedziałyśmy się o takim terminarzu, było lekkie wkurzenie, bo mężczyźni mają normalny program. Trzeba się z tym pogodzić i dać z siebie wszystko także w takich warunkach - przyznała.

ME w lekkoatletyce 2018: Regeneracja niemożliwa?

Iga i Justyna obawiają się teraz o świeżość w sztafecie, bo po swoim finale indywidualnym będą miały tylko 1,5 godziny, aby dojść do siebie. Polki nie mają doświadczenia w tak szybkiej regeneracji, nie wiedzą, czy jest ona w ogóle możliwa, gdyż nigdy wcześniej nie spotkały się z tak niesprawiedliwym terminarzem. Wszystko wyjdzie "w praniu".

Lekkoatletyczne ME: Rywalki będą mniej zmęczone

W eliminacjach sztafet biało-czerwone wystąpiły w składzie Patrycja Wyciszkiewicz, Martyna Dąbrowska, Natalia Kaczmarek i Małgorzata Hołub-Kowalki, która także biegała w półfinałach indywidualnie. Polki wygrały swoją serię i z trzecim czasem zameldowały się w finale. Nikt nie wyobraża sobie jednak sytuacji, w której w finale zabrakłoby Święty i Baumagrt.

Rywalkami Polek będą m.in. Włoszki, Belgijki, Niemki i Rumunki, które nie mają ani jednej przedstawicielki w finale 400 m. Po jednej takiej zawodniczce mają Francuzki i Brytyjki. Od razu widać, która z drużyn będzie najbardziej zmęczona i - co tu dużo mówić - pokrzywdzona.

Dobra forma poszczególnych ogniw sztafety zwykle jest jej atutem, a tutaj organizatorzy uznali, że tak być nie może...

TO TAKŻE MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

Krzysztof Sobczak