COS-y otwarte, ale wydarzeń sportowych brak. Lekkoatletom brakuje celu

27.04.2020 19:10
Konrad Bukowiecki
fot. Shutterstock

Igrzyska olimpijskie w Tokio i mistrzostwa Europy w Paryżu, dwie najważniejsze lekkoatletyczne imprezy 2020 roku, zostały odwołane, przez co zawodnicy stracą praktycznie cały sezon. Prawdopodobnie wielu z nich nie skorzysta więc z możliwości trenowania w Centralnym Ośrodku Sportu w Spale.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W sobotę minister sportu Danuta Dmowska-Andrzejuk ogłosiła, że od 4 maja będą otwarte dwa Centralne Ośrodki Sportu - w Wałczu i w Spale. W tym pierwszym trenować mają kajakarze i wioślarze, w drugim zaś przede wszystkim lekkoatleci.

- Pływacy, kajakarze i przedstawiciele wielu innych dyscyplin nie mogli wykonywać swojej pracy, więc wychodzimy naprzeciw ich potrzebom. Przy czym nikogo nie zmuszamy do korzystania z COS-ów. Większość imprez została odwołana, ale część chce jednak trenować - powiedziała szefowa resortu Danuta Dmowska-Andrzejuk w rozmowie z Kamilem Wolnickim z "Przeglądu Sportowego".

Oczywiście wszystkich będą obowiązywały bardzo restrykcyjne zasady. Żeby w ogóle pojechać do COS-u, trzeba najpierw przejść dwutygodniową kwarantannę, a już na miejscu grupy treningowe nie będą mogły być większe jak pięć, a w przypadku gier zespołowych sześć osób, wszystkie pokoje będą jednoosobowe i poza treningami zalecana będzie izolacja.

Lekkoatleci nie skorzystają z COS-ów?

Z możliwości korzystania z COS-ów zrezygnuje jednak wielu lekkoatletów. Igrzyska przełożono na przyszły rok, mistrzostwa Europy odwołano, podobnie jak kilka mityngów Diamentowej Ligi i nie wiadomo, czy jakiekolwiek zawody w tym sezonie jeszcze się odbędą. Zawodniczy twierdzą, że ćwiczenia na podtrzymanie formy, a tylko to jest im w tej sytuacji potrzebne, można z powodzeniem wykonywać w domu. Tym bardziej, że przez półtora miesiąca izolacji zdążyli już skompletować sprzęt czy zorganizować sobie treningi.

- Wydaje mi się, że nie potrzebuję się specjalistycznie przygotowywać do sezonu i to co mam na miejscu w domu jest wystarczające. Zrobiłem w garażu prowizoryczną siłownię, pożyczyłem sztangę, 200 kilo ciężaru, i tak ćwiczę. Razem z tatą podjęliśmy już decyzję, że zostajemy - powiedział wicemistrz Europy z 2018 roku w pchnięciu kulą Konrad Bukowiecki w rozmowie z Grzegorzem Wojnarowskim z "WP Sportowych Faktów".

Lekkoatleci załamani odwołaniem mistrzostw Europy: "Serce mi pęka"

- Przed zgrupowaniem w Spale konieczna jest dwutygodniowa samoizolacja, by być pewnym, że jest się zdrowym. My się na to nie zdecydowaliśmy, po prostu poprzedniej kwarantanny nie wspominam najlepiej. Mając dobre warunki do trenowania nie mam konieczności wyjazdu do Spały. U siebie jestem pewna, że na treningu się nie zarażę, ponieważ trenuję sama. W ośrodku nie czułabym się też komfortowo psychicznie, siedząc zamknięta w pokoju, a pobyt ma przebiegać zgodnie z zasadą pokój-trening-pokój, posiłki mają być dostarczane pod drzwi - przyznała brązowa medalistka mistrzostw Europy 2017 w rzucie młotem Malwina Kopron.

- Wycofałam się z tego pomysłu. W momencie, gdy musieliśmy podejmować decyzję, nie było wiadomo, jak to będzie wyglądać, nie było żadnych szczegółów. Postanowiłam więc zostać w domu. Ale ogólnie uważam, że to ruch w dobrą stronę - oceniła mistrzyni Europy z Berlina w biegu na 400 m Justyna Święty-Ersetic.

Wcześniej chęć wyjazdu do Spały wyrażali m.in. Piotr Lisek, Joanna Fiodorow i Wojciech Nowicki, jednak było to jeszcze przed odwołaniem mistrzostw Europy w Paryżu. Możliwe, że także oni zmienią plany.

ZOBACZ TAKŻE:

RadioZET.pl/WP Sportowe Fakty/Przegląd Sportowy