Zamknij

Zawodnicy mają żal do Anny Kiełbasińskiej. Padły bardzo mocne słowa

16.07.2022 10:26

Anna Kiełbasińska zrezygnowała ze startu w sztafecie mieszanej z powodu nieporozumień z trenerem. Jej koleżanki i koledzy stanęli po stronie szkoleniowców - Aleksandra Matusińskiego i Marka Rożeja. - Dla mnie to dziecinada - wypalił Karol Zalewski. Justyna Święty-Ersetic dodała, że "nie wyobraża sobie stanąć z nią na bieżni".

Zawodnicy mają żal do Anny Kiełbasińskiej
fot. JEWEL SAMAD/AFP/East News

Anna Kiełbasińska w przekazanym oświadczeniu odsłoniła kulisy rezygnacji z występu w sztafecie mieszanej podczas MŚ w lekkoatletyce 2022. Zawodniczka miała wiedzieć o zmianie zasad rozgrywania miksta i możliwości dokonania tylko jednej zmiany na finał w stosunku do składu półfinałowego. Trener Aleksander Matusiński jeszcze przed zawodami ustalił z zawodniczką, że będzie biegała tylko w finale, by oszczędzać jej siły na start indywidualny na 400 m. Szkoleniowcy mieli dowiedzieć się o zmianach regulaminu później i nakazali warszawiance biegać dwa razy. Ta odmówiła, bo "inne były ustalenia".

"Po moim oświadczeniu, że będę biegała w sztafecie mieszanej tylko raz, trener Matusiński zdecydował [...], że w ogóle nie będę brała udziału w tym biegu" - pisała w oświadczeniu. "Jest mi przykro z powodu takiej decyzji, ale szanuję ją" - dodała. Teraz może stracić nie tylko miksta, ale także mającą walczyć o medal sztafetę 4x400 m, bo koleżanki straciły do niej zaufanie.

Reakcja zawodników na rezygnację Kiełbasińskiej

- Nie wyobrażam sobie stanąć z nią na bieżni - wypaliła wieloletnia liderka tej grupy Justyna Święty-Ersetic. - Pod ostrzałem znalazł się mój trener i my. A prawda nie jest taka, jak została podana w oświadczeniu przez Anię. To należy powiedzieć. Ania dostała szansę biegania, ale zrezygnowała. Nie jest tak, że trener jej nie wystawił, że my jej nie chcieliśmy. Trzeba jasno powiedzieć, że Ania ma drugi czas w kraju w tym sezonie i to ona powinna biegać w finale, a nie ja. Tak było uzgadniane, ja miałam tylko wesprzeć drużynę w eliminacjach. Ale skoro zrezygnowała, to próbowaliśmy ratować sytuację i zrobiliśmy tyle, ile mogliśmy - powiedziała zawodniczka.

W finale drużyna w składzie Karol Zalewski, Justyna Święty-Ersetic, Kajetan Duszyński i Natalia Kaczmarek, która zastąpiła po eliminacjach Igę Baumgart-Witan, zajęła 4. miejsce za Dominikaną, Holandią i Stanami Zjednoczonymi. Rok temu takie zestawienie dało złoty medal olimpijski w Tokio.

Żal do koleżanki ma też Natalia Kaczmarek. - Ja tego nie rozumiem. Udowadniałam w sezonie, że jestem numerem 1. Miałam być oszczędzana z tego powodu, że sobie na to zapracowałam. Nikt tego nie kwestionował z wyjątkiem Ani. Ona się nie zgodziła, powiedziała, że rezygnuje, a my musieliśmy sobie z tym poradzić. Bo jakie mieliśmy inne wyjście? Nie jesteśmy tacy, żeby odpuścić, żeby powiedzieć, że nie biegamy. Zostawiliśmy serducho na bieżni, żeby zająć jak najwyższe miejsce - mówiła Natalia Kaczmarek, która ma najlepszy czas z Polek w tym sezonie. Druga w zestawieniu jest Anna Kiełbasińska, za nią Święty-Ersetic.

- Cała ta sytuacja z rezygnacją ze startu, z oświadczeniem, to w mojej ocenie dziecinada - przyznał Karol Zalewski. - Cała idea zespołu, wzajemnego wsparcia została zaburzona - skwitował.

Trenerzy nie odnieśli się do sprawy. Nie wiadomo, czy Anna Kiełbasińska będzie brana przy ustalaniu składu na eliminacje i/lub finał sztafety 4x400 m. Kwalifikacje w tej konkurencji zaplanowano na noc z 23 na 24 lipca (godz. 2:10). Finał zwieńczy MŚ w lekkiej atletyce 2022 w Eugene.

loader

RadioZET.pl/PAP, Tomasz Więcławski/sport.pl