Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Zamieszanie wokół Roberta Kubicy. W grze Orlen, Morawiecki i wielkie pieniądze. Tłumaczymy, jak działa Formuła 1

16.10.2018 15:03
sport

Robert Kubica wciąż walczy o możliwość startów w bolidzie Formuły 1. W najbliższym czasie jego pełny powrót do ścigania się w królowej sportów motorowych może znacznie się przybliżyć. Sprawa rozbija się o wielkie pieniądze, które w F1 często są ważniejsze od umiejętności czysto sportowych.

Robert Kubica fot. Glenn Dunbar/Motorsport Images/East News

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebook

- Marzeniem i celem byłby start w Australii, ale nie mogę też za długo czekać, bo jestem kierowcą i chciałbym się też ścigać (...) na przyszły rok sytuacja nie jest łatwa, ale dopóki piłka w grze, trzeba dawać z siebie wszystko – mówił 33-latek w rozmowie z radiozet.pl po konferencji prasowej firmy Acronis, która jest jednym ze sponsorów zespołu Williams.

Tego samego dnia serwis onet.pl opublikował fragment kolejnego nagrania z afery podsłuchowej z udziałem Mateusza Morawieckiego. W 2013 roku ówczesny prezes banku BZ WBK uznał wypadek krakowianina za pozytywny. Wynikało to z faktu, że Kubica był niemal pewny przejścia do Ferrari, którego sponsorem był Santander, a którego częścią był właśnie polski BZ WBK. Oznaczało to, że gdyby Robert został kierowcą włoskiego zespołu, Morawiecki musiałby promować polskiego kierowcę, ale tak naprawdę nie chciał tego robić (ze względów ekonomicznych), więc koszmarny wypadek Roberta był mu „na rękę”.

Następnego dnia mieliśmy do czynienia z kolejną rewelacją. Polski kierowca spotkał się w siedzibie Orlenu z przedstawicielami firmy, gdzie miał rozmawiać o wsparciu polskiego koncernu, który miałby pomóc mu przekonać do siebie szefostwo Williamsa i wrócić do ścigania w Formule 1.

Jednak ta sytuacja zdecydowanie różni się od tej sprzed pięciu laty. Wtedy bank BZ WBK był częścią hiszpańskiego Santandera, który był sponsorem Ferrari. W związku z tym gdyby Kubica faktycznie został kierowcą Scuderii, polski bank musiałby sponsorować Roberta, czy tego chciał czy nie.

Trochę inaczej wygląda sprawa z Orlenem. W tej chwili krakowianin walczy o pełny powrót do Formuły 1 i aby tak się stało, musi przekonać do siebie szefów Williamsa. O ile umiejętności mu nie brakuje, tak problem dotyczy głównie wsparcia finansowego, które od kilku lat odgrywa istotną rolę w F1. Z pewnością Kubica nie mógł z dnia na dzień spotkać się z przedstawicielami polskiego koncernu, ponieważ nie walczy o powrót do Formuły 1 od wczoraj, lecz od roku.

Kibice doskonale pamiętają sytuację sprzed roku, gdy Kubica był niemal pewny posady w ekipie z Grove, ale niespodziewanie w grze pojawił się niejaki Siergiej Sirotkin. Rosjanin z potężnym i o wiele większym od 33-latka zastrzykiem gotówki od swoich sponsorów stał się nieoczekiwanie głównym faworytem od objęcia wyścigowego fotela. Taki obrót spraw spowodował, że zamiast kierowcy z doświadczeniem, brytyjski team wybrał kompletnego nowicjusza.

Kilka źródeł podaje, że Orlen ma zapewnić polskiemu kierowcy 40 mln złotych, ale do tej pory nic nie zostało jeszcze potwierdzone. Miejmy nadzieję, że umowa sponsorska dojdzie do skutku, a dzięki niej Kubica osiągnie cel i w sezonie 2019 powróci do Formuły 1.

RadioZET.pl/MW

Oceń