Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Robert Kubica fot. RAFAL OLEKSIEWICZ/REPORTER

Robert Kubica w F1: Powrót a rzeczywistość. Co czeka Polaka w Williamsie?

22.11.2018

Robert Kubica został potwierdzony jako jeden z podstawowych kierowców Williamsa na sezon 2019. Powrót Polaka do Formuły 1 został ogłoszony jako jeden z największych w historii tego sportu. Jednak krakowianin stoi przed kolejnym trudnym zadaniem.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Robert Kubica napisał niewiarygodną historię i po blisko 8 latach powraca do królowej sportów motorowych. O ile kwestia ponownego znalezienia się w stawce była niezwykle trudna do zrealizowania, nigdzie nie jest powiedziane, że teraz będzie lepiej.

- Emocjonalny moment. Jestem bardzo szczęśliwy, znów będę na polach startowych. Ten rok był dla mnie bardzo pożyteczny, choć gdy nie znalazłem się w kokpicie, wiele osób uznało to za moją porażkę. Poznałem zespół, jak działa. Jestem gotowy na pracę – tak w pierwszych słowach Kubica skomentował swój powrót do F1.

33-latek chwilę wcześniej został potwierdzony jako podstawowy kierowca Williamsa, a na początku swojej wypowiedzi już mówił o pracy, jaka go czeka w brytyjskim zespole. Walka o powrót dobiegła końca.Teraz krakowianin będzie musiał potwierdzić swoją wartość w otwartej rywalizacji.

Nie od dziś wiadomo, że Williams nie należy do topowych ekip w F1. W tegorocznym sezonie zarówno Stroll, jak i Sirotkin najczęściej jeździli w ogonie stawki. W przyszłym roku najprawdopodobniej stajnię z Grove czeka podobny los. I co wtedy? Kubica spadnie od bohatera do zera? Chyba tylko u tzw. „sezonowców” czy "januszy", którzy nie pojmują tej dyscypliny sportu.

Możliwe, że Williams od samego początku współpracował z Robertem i razem budowali samochód z myślą, że Polak dołączy do nich w pełni w 2019 roku. Ogromna wiedza Kubicy i jego doświadczenie pod względem bolidu przebija umiejętności niejednego inżyniera politechniki. Cechę tę również dostrzegali i chwalili dyrektor techniczny zespołu, Paddy Lowe i szefowa teamu, Claire Williams. Ciężko jednak wywnioskować, w jakiej formie będzie zespół podczas inauguracji sezonu w Australii.

Jednego możemy być pewni: że polski kierowca nie stracił szybkości. Co o tym świadczy? Robert od pierwszych jazd samochodem brytyjskiej stajni prezentował dobre tempo, które było lepsze od Sirotkina i Strolla. Jednak Williams nie mówił o tym głośno, bo władze ekipy dopiero co zatrudniły Rosjanina, a Kanadyjczyk miał ważny kontrakt z zespołem. Chwaląc Roberta na tle swoich dwóch podstawowych zawodników, przyznaliby się do błędu w kwestii wyboru kierowcy.

Nie można również zapominać o jeździe w symulatorze Red Bulla. Tuż przed jazdą w oficjalnych testach za kierownicą Renault w 2017 roku, Kubica miał okazję sprawdzić się w symulatorze zespołu, który czterokrotnie zdobywał mistrzostwo świata kierowców i konstruktorów (2010-2013). Po tym teście pojawiły się informacje mówiące o tym, że Kubica notował podobne czasy okrążeń, co aktualni zawodnicy austriackiej ekipy: Max Verstappen i Daniel Ricciardo.

Bez wątpienia 33-latek stoi przed kolejnym wyzwaniem. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i każdy chciałby, aby od przyszłego sezonu Robert zdobywał punkty i stawał na podium. Jednak trzeba mierzyć siły na zamiary. Ambicje krakowianina są ogromne, co pokazał samym powrotem. Teraz czeka go masa pracy nad formą bolidu, który jest zdecydowanie wolniejszy od maszyn pozostałych zespołów. Aczkolwiek może nie będzie tak źle? Pamiętajmy, że do tej pory Kubica nie zaprezentował w pełni swoich możliwości na torze. Z pewnością jego wyniki będą lepsze od rezultatów uzyskiwanych przez Strolla i Sirotkina. Dodatkowo rok startów przy pokazaniu się z bardzo dobrej strony nawet w słabym bolidzie może zaprocentować angażem w innym, mocniejszym zespole.

Maciej Walasek