Robert Kubica fot. Glenn Dunbar/Motorsport Images/East News

Robert Kubica po jazdach w Abu Zabi: Spokojnie, to tylko testy! [KOMENTARZ]

29.11.2018

Robert Kubica zakończył posezonowe testy na torze Yas Marina w Abu Zabi. Jednak jazda polskiego kierowcy budziła mieszane uczucia wśród kibiców.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku  

Jeszcze kilka dni temu wszyscy skakali z radości, kiedy Williams oficjalnie ogłosił, że Kubica będzie ich podstawowym kierowcą w sezonie 2019. Po ostatnim wyścigu sezonu w Abu Zabi, na początku kolejnego tygodnia odbyły się posezonowe testy opon. Warto zapamiętać końcówkę ostatniego zdania: testy opon. Wówczas hurraoptymizm drastycznie spadł i zaczęło się typowe polskie narzekanie.

Wszystko przez czasy Roberta Kubicy. Chociaż pierwszego dnia było w miarę dobrze, bo Polak uzyskał lepszy wynik od zespołowego partnera George’a Russella, to w drugim było „tragicznie”, gdzie krakowianin był szybszy jedynie od Antonio Giovinazzi’ego z Saubera. Powrót 33-latka do F1 wiąże się z powrotem wielu fanów, którzy po wypadku w 2011 roku przestali śledzić zmagania Formuły 1 i nie potrafią patrzeć na nic innego, jak na cyferki na ekranie.

Wróćmy do dwóch słów: testy opon. Podczas wtorkowych i środowych jazd, Kubica miał program wyboru ogumienia na pierwsze wyścigi przyszłego sezonu. Wobec tego, kierowca Williamsa miał za zadanie sprawdzenie ich w szczególności na długich przejazdach, jeżdżąc na różnych ustawieniach samochodu. Nie liczyło się, kogo wyprzedzi, przed kim będzie, ale dane, jakie uzyska. Informacje pozwolą zrozumieć, jak działają nowe opony i jak zachowują się poszczególne mieszanki w różnych warunkach. Patrzenie na czasy Roberta jest krótko mówiąc bez sensu, bo w tej chwili nie mają one większego znaczenia. Najlepsze potwierdzenie wystosował sam zespół. Brytyjska ekipa była zadowolona z uzyskanych efektów przez swoich zawodników.

Czasy odłóżmy sobie na bok, bo w trakcie testów trzeba je traktować z przymrużeniem oka. Teraz przyszła pora na analizę danych i pracę z inżynierami. Natomiast konkretne wyniki będą ważne dopiero za cztery miesiące podczas Grand Prix Australii.

Maciej Walasek