Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Agnieszka Więdłocha , Maciej Stuhr
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Otylia Jędrzejczak: Gdy zawodnik zaczyna bardziej myśleć o pieniądzach, zapomina co jest najważniejsze [WYWIAD]

23.10.2018 11:49
xxx sport

- Kiedy zawodnik zaczyna bardziej myśleć o funduszach niż o czystym sporcie, to przestaje myśleć o tym, co jest najpiękniejsze, czyli o rywalizacji i o tym, żeby wygrywać. Motywacją nie powinny być pieniądze, tylko sam udział i walka do samego końca – mówi w rozmowie z Radiem ZET Otylia Jędrzejczak.

Otylia Jędrzejczak fot. PAWEL SKRABA/REPORTER/East News

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku   

Maciej Walasek, Radio ZET: Po zakończeniu kariery sportowej w jednej z rozmów powiedziała pani, że trudno będzie przywyknąć do innego trybu życia. Udało się przywyknąć do nowej roli?

Otylia Jędrzejczak: - Myślę, że tak. Częściowo pozostałam w sporcie, dzięki czemu mogę przekazywać wiedzę i realizować projekty. Do tego doszła współpraca z ekipą z fundacji, gdzie nauczyłam się zarządzania ludźmi. Wcześniej też pracowałam w drużynie, ale w sporcie wiele zależało tylko ode mnie. Tutaj w dużej mierze opieram się na tym, co robią moi współpracownicy. To dla mnie niesamowita przygoda. Aspekty sportowe, których nauczyłam się w przeszłości przenoszę na działalność fundacji. To samo chcę pokazać dzieciom. Bez względu na to, gdzie wylądują po zakończeniu kariery sportowej, poprzez sport mogą się wiele nauczyć i to może im pomóc.

Jeździ pani po Polsce i prowadzi zajęcia dla dzieci w ramach Otylia Swim Tour. Co jest głównym celem projektu: promowanie pływania czy bardziej zachęcanie dzieci do aktywności fizycznej?

- Cel jest wspólny. Promowanie pływania, które pomaga ukierunkować dziecko. Wielu sportowców zaczynało od pływania, które jest dyscypliną ogólnorozwojową. Jednocześnie patrzymy na młode talenty, szukamy wyjątkowych osób, które być może w przyszłości będziemy podziwiać podczas startów na arenie międzynarodowej. Projekt jest skierowany do dzieci od 9 do 14 lat, które rozpoczynają przygodę ze sportem, ale w wieku 14 lat zaczynają okres buntu. W związku z tym chcemy im pokazać, że warto zostać w tym sporcie, który nauczy ich konsekwencji i determinacji.

Powiedziała pani, że obserwujecie kilkoro dzieci, które w przyszłości mogą reprezentować nasz kraj. Czy podczas prowadzenia zajęć któreś z nich przypomniało panią, kiedy sama rozpoczynała przygodę z pływaniem?

- W każdej grupie wiekowej znajdę chłopca czy dziewczynkę, którzy naprawdę bardzo się starają i widać, że chcą pływać. Jest pięć może sześć osób, które znam od 3 lat i widzę ich postęp w wynikach i ich progres podejścia do sportu. To jest dla mnie istotne, że chcą to robić, zwłaszcza, kiedy rodzice podkreślają, że robią to z własnej woli i cieszą się, że mogą przyjechać na te warsztaty i spotkać się ze mną i trenerami. To jest dla nich dodatkowa mobilizacja.

Czy żałuje pani czegoś ze swojej kariery sportowej? Może jest coś, co zrobiłaby inaczej?

- Nigdy nie żałowałam niczego ze swojej kariery. Oczywiście były momenty, w których mogłabym się zastanowić, czy warto było się tego podjąć. Jednak patrząc  wstecz, na to, co się wydarzyło w mojej karierze, to zawsze to czegoś mnie uczyło. Na różnego rodzaju treningach czy warsztatach, gdzie pracuję z dziećmi, uczę ich jednego: porażka to przystanek w drodze do sukcesu. Jeśli coś nie poszło po mojej myśli, nie zdobyłam medalu, to nie był powód do zatrzymania się. To się po prostu wydarzyło. Podjęłam się tego, dlatego że byłam na to gotowa. Wiąże się to z tym, że uczyłam się na swoich błędach, bo nie sukcesem jest zdobywanie medali, ale droga, która do nich wiedzie. Sama droga powinna być nauką czym jest sukces. My na osiągnięcia w sporcie patrzymy przez pryzmat medali, w korporacjach przez pryzmat tabelek w Excelu. Moje wzloty i upadki ukształtowały mnie i przez to dzisiaj mogę tłumaczyć młodzieży, że w sporcie niczego nie dostaną za darmo.

Jeśli zawodnik, który jest u progu wielkiej kariery sportowej od razu bije rekordy, zdobywa medale na igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach świata, to bardziej mu to pomaga w osiąganiu kolejnych sukcesów czy bardziej przeszkadza?

- Trudno powiedzieć. To zależy od charakteru zawodnika. Droga do zdobywania medali jest trudna, ale jak się je zdobywa, to jest nieco łatwiej. Prościej jest wejść na szczyt niż się na nim utrzymać, bo pojawiają się kolejni, którzy chcą być lepsi od ciebie. Wówczas pojawia się presja otoczenia. W dzisiejszym świecie social mediów umiejętnością jest odnalezienia się na szczycie i utrzymanie się na nim.

W ostatnim czasie po obronie tytułu mistrzów świata przez siatkarzy rozgorzała dyskusja na temat zarobków w świecie sportu. Jak to wygląda ze strony Polskiego Związku Pływackiego?

- Jeżeli kiedykolwiek miałabym porównywać pływanie z piłką nożną, siatkówką czy lekką atletyką to pod względem zarobków dzieli nas przepaść. Pływa się z olbrzymiej pasji. Kiedy zdobywałam najwyższe laury, to dopiero wtedy mogłam liczyć na kontrakty reklamowe. Jednak gdybym robiła to dzisiaj, to miałabym zdecydowanie lepiej niż kiedyś, gdy razem z Adamem Małyszem otwieraliśmy sponsoring indywidualny. Jeżeli mówimy o pływaniu, to nie jest dyscyplina, do której idzie się zarabiać pieniądze. Dlatego uczę młodzież, że jeśli chcą wejść do sportu, to nie powinni iść do niego po pieniądze. Kiedy zawodnik zaczyna bardziej myśleć o funduszach niż o czystym sporcie, to przestaje myśleć o tym, co jest najpiękniejsze, czyli o rywalizacji i o tym, żeby wygrywać. Motywacją nie powinny być pieniądze, tylko sam udział i walka do samego końca.

Oprócz samych zajęć związanych z fundacją, pisze pani pracę doktorską. Jak idą postępy?

- Tutaj jest trochę gorzej (śmiech). Mam nadzieję, że wkrótce wszystko będzie zmierzać ku końcowi. Jak czegoś się deklaruję, to chcę to skończyć. To jedyny element mojej kariery, który mam w zawieszeniu, ale chciałabym zamknąć ten temat w najbliższych dwóch latach.

Gdzie widzi się pani w przyszłości? Bliżej pani do udzielania się w Polskim Związku Pływackim czy do komentowania zawodów?

- Jeśli istnieje taka możliwość, to komentuję zawody dla telewizji. Robię to z olbrzymią przyjemnością. Jeżeli mówimy o udzielaniu się w PZP, to nie jestem typem osoby, która mogłaby obiecać i nic nie robić. Jeśli ktoś zaufa mojej wiedzy i doświadczeniu w różnych dziedzinach życia i będzie taka inicjatywa, to nie mówię nie. Jednak na ten moment spełniam się w tym, co robię. Mam 18-miesięczną córkę, która jest dla mnie priorytetem, ale nie wykluczam działalności związkowej w przyszłości. Nie mówię jednak, że będzie to za rok czy za dwa lata.

Córka będzie pływać?

- Oczywiście, że będzie, ale nie obiecuję, że zawodowo.

Oceń