MŚ w kolarstwie: Kwiatkowski blisko medalu. Dobry występ Polaków

23.09.2018 18:35
sport

Michał Kwiatkowski zajął z brytyjską ekipą Sky czwarte miejsce w jeździe drużynowej na czas w mistrzostwach świata w Innsbrucku. Triumfował były zespół polskiego kolarza, belgijski Quick-Step.

Michał Kwiatkowski z zespołem Sky fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Na trasie długości 62,4 km zawodnicy Quick-Step wyprzedzili o 19 sekund broniącą tytułu holenderską drużynę Sunweb, na czele z Tomem Dumoulinem, oraz o 20 sekund amerykański BMC, z mistrzem olimpijskim Gregiem Van Avermaetem. Kolarze Sky stracili do zwycięzców 45 sekund.

Na ósmej pozycji uplasowała się niemiecka Bora-Hansgrohe, z Maciejem Bodnarem w składzie.

Dobrze pojechała drużyna CCC Sprandi Polkowice, zajmując dziewiątą lokatę w stawce 22 zespołów. Podopieczni Piotra Wadeckiego, którzy w przyszłym roku przechodzą do World Tour, wykręcili lepszy czas niż cztery ekipy obecnej elity.

Plany drużyny Sky pokrzyżowała kraksa krótko po starcie Iana Stannarda. Brytyjczyk miał narzucić tempo na pierwszych 40 kilometrach, przed jedynym, ale bardzo stromym podjazdem. Przewrócił się i w ten sposób szanse na podium drastycznie zmalały.

- Wszyscy z nas byli silni i gotowi, by włączyć się w walkę o złoto. Natomiast niefajnie zaczęliśmy jazdę drużynową. Kraksa Stannarda na pierwszym kilometrze spowodowała, że musieliśmy czekać na niego. Na szczęście nic mu się nie stało, więc mógł nam pomóc przez pierwsze 40 kilometrów. Bardzo trudno było odrobić tę stratę. Wszyscy daliśmy z siebie wszystko – powiedział na mecie Kwiatkowski, który parę minut po przyjeździe na metę wyglądał świeżo. Sprawiał wrażenie, jakby w ogóle nie jechał ponad 62 kilometrów.

Przed rokiem w Bergen kolarz z Torunia zdobył z kolegami ze Sky brązowy medal. Wcześniej z grupą Omega Pharma-Quick Step (w 2015 pod nazwą Etixx-Quick Step) wywalczył trzy krążki: złoty w 2013 roku we Florencji, srebrny w 2015 w Richmond oraz brązowy w 2014 w Ponferradzie, gdzie odniósł także swój największy sukces, zdobywając tytuł mistrza świata w wyścigu ze startu wspólnego.

Tej kolekcji już nie powiększy, ponieważ jazda drużynowa grup zawodowych była rozgrywana w mistrzostwach świata po raz ostatni. W 2019 roku w Yorkshire zastąpi ją prawdopodobnie jazda drużynowa na czas zespołów mieszanych.

Zadowoleni ze startu mogą być kolarze CCC. Kamil Gradek, Adrian Kurek, Łukasz Owsian, Szymon Sajnok, Mateusz Taciak i Słoweniec Jan Tratnik wygrali m.in. z kazachską Astaną, szwajcarskim zespołem Katusha-Alpecin, holenderskim LottoNL-Jumbo i francuskim AG2R.

Na pierwszym odcinku najmocniej z „Pomarańczowych” pracowali Sajnok i Kurek, którzy nie wspinali się już z kolegami na górę.

- Czterdzieści kilometrów do podjazdu mocno dało w kość, a na samą górę wjechaliśmy bez żadnej rezerwy i we czterech. To był ten moment, gdzie mogliśmy coś nadrobić. Zjazd był strasznie trudny, techniczny, trzeba było być bardzo skupionym, a na ostatnich dziesięciu kilometrach walczyliśmy już o przetrwanie – opowiadał Taciak, który nie znając jeszcze ostatecznych wyników mówił, że z miejsca w pierwszej dziesiątce bardzo by się ucieszył.

Kolarze Quick-Step po raz czwarty zdobyli tytuł mistrzów świata. W Innsbrucku na podium na Placu Uniwersyteckim stanęli: Duńczyk Kasper Asgreen, Belgowie Laurens De Plus i Yves Lampaert, Luksemburczyk Bob Jungels, Niemiec Maximilian Schachmann oraz Holender Niki Terpstra. Z tej szóstki do mety nie dojechał tylko Schachmann.

W poniedziałek odbędzie się jazda indywidualna na czas juniorek i młodzieżowców, z udziałem Marty Jaskulskiej i Filipa Maciejuka.

RadioZET.pl/PAP/MW

Oceń