MŚ w kolarstwie: Valverde zdobył tęczową koszulkę, Kwiatkowski wycofał się

30.09.2018 17:34
sport

Hiszpan Alejandro Valverde zdobył w Innsbrucku tytuł mistrza świata kolarskiej elity w wyścigu ze startu wspólnego, wygrywając finisz z czteroosobowej grupy. Srebro wywalczył Francuz Romain Bardet, a brąz – Kanadyjczyk Michael Woods. Tuż za podium uplasował się Holender Tom Dumoulin.

Alejandro Valverde fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

38-letni Valverde sięgnął po swój siódmy medal mistrzostw świata, ale pierwszy złoty. Wcześniej miał w kolekcji dwa srebrne i cztery brązowe.

Najlepszy z Polaków Rafał Majka zajął 35. miejsce ze stratą czterech minut do zwycięzcy.

Trudów rywalizacji na bardzo trudnej, blisko 260-kilometrowej trasie nie wytrzymali m.in. Michał Kwiatkowski, zwycięzca Vuelta a Espana Brytyjczyk Simon Yates oraz zdobywca tęczowej koszulki w trzech ostatnich latach Słowak Peter Sagan.

To miał być najtrudniejszy wyścig o mistrzostwo świata od 1995 roku, gdy kolarze walczyli w kolumbijskiej Duitamie. Szybko okazał się zbyt trudny dla zdobywcy tęczowej koszulki w trzech ostatnich latach Petera Sagana. Słowak nie wytrzymał czwartego z kolei ośmiokilometrowego podjazdu pod Igls. Zszedł z trasy 80 km przed metą, a razem z nim pierwszy z biało-czerwonych Maciej Paterski.

Stopniowo odpadali z coraz szybciej jadącego peletonu inni Polacy: Maciej Bodnar i Michał Gołaś. 45 km przed metą został z tyłu Kwiatkowski. W coraz mniejszej czołowej grupie pozostał tylko Majka.

Peleton podkręcił tempo goniąc 11-osobową czołówkę, która w pierwszej fazie wyścigu wypracowała aż 19-minutową przewagę. Mało znani kolarze z pierwszej grupy stopniowo wykruszali się, a ostatni z nich - Duńczyk Kasper Asgreen i Norweg Vegard Staeke Laengen zostali doścignięci 23 km przed metą.

Do kluczowego podjazdu na trasie, słynnego „Piekła”, dojechała 40-osobowa czołówka z jadącym na końcu stawki Majką. Mając już w nogach prawie 250 km kolarze zmagali się z piekielnie trudnym fragmentem, gdzie kąt nachylenia dochodził do 28 procent. Wokół trasy pojawiły się austriackie czarty – Krampusy, a z czołówki zaatakowali najsilniejsi kolarze: Valverde, Woods, Bardet i Włoch Gianni Moscon. Ten ostatni nie poradził sobie jednak ze wspinaczką i zjazd w kierunku Innsbruku rozpoczęło trzech zawodników.

Gdy wydawało się, że Valverde, Woods i Bardet rozdzielą między sobą medale, dołączył do nich niespodziewanie Dumoulin. Holender zamarkował na początku ostatniego kilometra finisz, potem przyczaił się na końcu grupki, ale nie miał już sił na walkę o medal. Najszybszy był Valverde, nie oddając prowadzenia przez ostatnie 350 metrów.

Sam Valverde, mając na karku 38 lat, odniósł jeden z największych sukcesów w karierze.

RadioZET.pl/PAP/MW

Oceń