Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Justyna Kowalczyk o wypadku Golloba: "Nie tylko sportowcy są ryzykantami"

01.05.2017 09:00
sport

Justyna Kowalczyk w felietonie dla "Gazety Wyborczej" zabrała głos w sprawie wypadku Tomasza Golloba, który najprawdopodobniej zakończył jego karierę.

Tomasz Gollob fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Polska biegaczka narciarska przypomniała historię Roberta Kubicy, która jest bardzo podobna do tej, jaka spotkała Golloba. Obaj sportowcy ulegli bardzo poważnym wypadkom poza swoimi głównymi dyscyplinami - były kierowca Formuły 1 ścigał się w rajdzie, a żużlowiec startował w motocrossie. Dla obu skończyło się tragicznie.

Kubica, któremu groziła amputacja ręki, powrócił do ścigania, chociaż już nie w F1. Bierze udział w rajdach, niekiedy pojawia się na torach wyścigowych i choć ma ograniczoną sprawność dłoni, potrafi wykręcać bardzo dobre rezultaty. Diagnozy ws. Golloba są jeszcze gorsze - grozi mu niedowład dolnych kończyn, a nawet paraliż od klatki piersiowej w dół.

"Nie bądźmy hipokrytami"

Po obu wypadkach pojawiały się pytania: "Po co w ogóle ryzykowali". Ci, którzy teraz krytykują Golloba, wcześniej nie pozostawili suchej nitki na Kubicy. Do takich głosów odniosła się Justyna Kowalczyk.

- Trudno jest wejść w myśli sportowca, który w swojej dyscyplinie potrafił osiągnąć mistrzostwo. Kogoś, kto uważa, że granice są tylko po to, by je przekraczać - tłumaczy polska "Królowa Nart".

Kowalczyk przyznała, że natura ludzka skłania nas do podejmowania ryzykowanych decyzji. Dodała, że nieszczęśliwe zdarzenia mogą przytrafić nam się nawet w domu.

- I mistrzom takim jak Robert, i Tomasz po prostu ufam. Wiem, że po coś to robili. Gdyby od zawsze nie mieli otwartej głowy na próby i szukanie nowych rozwiązań, nigdy by nie osiągnęli tyle, ile osiągnęli (...) Nie bądźmy hipokrytami. Nie tylko sportowcy są ryzykantami. A rozwalić się można równie dobrze na własnych schodach - napisała.

Tomasz Gollob przebywa w bydgoskim szpitalu od ośmiu dni. Informacje spływające ze szpitala są umiarkowanie pozytywne - z jednej strony żużlowiec czuje się coraz lepiej, wraca do zdrowia i rozmawia, natomiast w dalszym ciągu nie odzyskał czucia w nogach. Lekarze zapewniają, że na razie jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić, czy to trwały niedowład.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza/KS

Oceń