Formuła 1: O włos od tragicznego wypadku. Zdecydowały ułamki sekund [WIDEO]

28.04.2018 19:18
sport

Podczas kwalifikacji w GP Azerbejdżanu doszło do wstrząsających chwil. O mało co, Pierre Gasly nie wjechałby w Brendona Hartleya.

Pierre Gasly i Brendon Hartley fot. kadr z wideo

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Sytuacja miała miejsce w trakcie pierwszej części kwalifikacji. Przed zakrętem numer piętnaście Brendon Hartley poruszał się bardzo wolno. Wcześniej Nowozelandczyk uderzył w ścianę i uszkodził lewą przednią oponę.

Mimo to zawodnik Toro Rosso jechał linią wyścigową. W pewnym momencie pędzący Pierre Gasly nie był świadomy zachowania kolegi z zespołu i w ostatniej chwili zdążył zareagować. Tuż po incydencie Francuz nie szczędził niecenzuralnych słów pod adresem Hartleya.

- To było naprawdę przerażające. Najgorszy moment w mojej karierze. Nie wiedziałem, czy Brendon skręci w lewo, czy w prawo. Nie wiem, co się z nim stało. Zwolnił, został na linii wyścigowej, a ja jechałem z prędkością 320 km/h – mówił Gasly.

Sam Hartley powiedział, że popełnił błąd. Kierowca przyznał się, że nie wiedział, że Francuz jest tak blisko niego i przeprosił go.

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE:

RadioZET.pl/MW

Oceń