Autosport: Ferrari powinno zabiegać o podpis Roberta Kubicy

05.07.2017 14:00
sport

Robert Kubica jest coraz bliżej powrotu do Formuły 1. Redaktor naczelny "Autosportu" Damien Smith sugeruje nawet, że Polakiem ponownie powinno zainteresować się Ferrari.

Robert Kubica fot. Tomasz Kamiński / Agencja Gazeta
Zagłosuj

Czy Robert Kubica ponownie wystartuje w wyścigu F1?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- Jestem realistą, dlatego swoje szanse na powrót do F1 oceniam na 80-90 procent - przyznał w środę Kubica. Te słowa, a także testy w Walencji oraz obecność na Festiwalu Szybkości w Goodwood, zelektryzowały cały świat motorsportu. O analizę ostatnich aktywności krakowianina pokusił się m.in. naczelny "Autosportu", Damien Smith.

Dziennikarz ocenił, że - wbrew sygnałom płynącym od szefa teamu Cyrila Abiteboula i dyrektora sportowego Alana Permane'a - Renault najprawdopodobniej ma już podpis Roberta Kubicy pod wstępnym kontraktem. Przekonuje, że francuska stajnia nie organizowałaby testów z "pełną pompą" tylko dlatego, że zna krakowianina i czuje do niego sympatię. Dodał jednak, że w środku sezonu nikt nie ogłosi takiej nowiny, bo powrót Roberta byłby dla F1 czymś więcej niż zwykłym transferem - wywołałby wielkie poruszenie i zamieszanie.

- Jeśli jest jakakolwiek szansa, że Renault zatrudni Kubicę na sezon 2018, a powinna być, Cyril Abiteboul nie byłby na tyle stuknięty, aby sygnalizować to teraz. Nie tylko wywołałoby to niepotrzebną burzę medialną w środku ciężkiego sezonu, ale także zaalarmowałoby rywali o niewiarygodnym zagrożeniu - pisze Brytyjczyk.

Może jednak Ferrari?

W dalszej części swojej analizy Smith stara się udowodnić, że - jeśli Polak jest jeszcze "dostępny" - do walki o podpis Kubicy powinno włączyć się Ferrari. Przed wypadkiem z 2011 roku mówiło się, że krakowianin przeniesie się do Włoch i będzie jeździł w czerwonych barwach od 2012 roku. Do tego jednak nie doszło z uwagi na bardzo poważne obrażenia, które wyłączyły 32-latka ze świata królowej motorsportu na 6 lat.

- Jeśli Renault się zawaha, jeśli jest jakakolwiek szansa, że Kubica jest dostępny, Ferrari powinno wejść do akcji - wskazuje Smith. I tłumaczy: – Chodzi nie tylko o przypadkowy zbieg okoliczności, że Kubica prawie na pewno zostałby kierowcą Ferrari, gdyby nie uderzył w krawędź stalowej bariery pod koniec lutego 2011. Scuderia z pewnością desperacko szuka nowego topowego kierowcy, aby zamieszać przed kolejnym sezonem (...) Problem w tym, że wśród opcji na miejsce Kimiego Raikkonena nie ma poważnych nazwisk.

- Ferrari powinno z pełnym zaangażowaniem zabiegać o podpis Kubicy na kontrakcie tak, jak robiło to dawno temu, gdy Polak był zestawiany w składzie z Fernando Alonso na sezon 2012. Czemu? Ponieważ Kubica, czyli kierowca, którego Alonso stawiał ponad wszystkich swoich wyścigowych ziomków, jest wyjątkowy. I proszę zwrócić uwagę – nie "był" wyjątkowy. Czas teraźniejszy jest tu całkowicie zamierzony - zauważa naczelny "Autosportu".

Smith sugeruje, że Ferrari jak najszybciej powinno zaprosić Polaka na testy, a jego decyzja będzie jasnym sygnałem, jakie ma plany na przyszłość. Jeśli odmówi, będzie niemal jasne, że związał się z Renault, jeśli przyjmie propozycję, sprawa będzie otwarta, a przedstawiciele Scuderii będą mogli na własne oczy przekonać się, czy Kubica jest tym, kogo szukają.

Tymczasem BBC przekonuje, że Renault planuje kolejne testy z udziałem krakowianina. Te miałyby się odbyć w najbliższym czasie we Francji.

RadioZET.pl/PAP/KS

Oceń