... bo pomoc była zła? Piękne gesty w ogniu krytyki [KOMENTARZ]

20.03.2020 21:40
Andreea Hanca

Ten tekst nigdy nie powinien powstać. A jednak powstał, bo szlag mnie trafia, kiedy osoby robiące coś dobrego dla innych padają ofiarą krytyki tych, którzy potrafią tylko klepać w klawiaturę i liczyć cudze pieniądze, być ich sumieniem i wyrocznią.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Sergiu Hanca i jego żona Andreea to najlepsze, "co" w ostatnich latach przytrafiło się ekstraklasie. Angażują się w pomoc charytatywną, wzięli pod opiekę jedną z rumuńskich rodzin, zapewniając im m.in. dom, a piłkarz Cracovii po każdym golu lub asyście robi coś dobrego dla biednych, głównie w swoim kraju.

Dobroć państwa Hanców wykracza czasem poza granicę ich ojczyzny. W piątek Andreea przekazała dwa tysiące butelek wody mineralnej krakowskiemu Szpitalowi Specjalistycznemu im. Stefana Żeromskiego. To jej reakcja na rosnącą w Polsce liczbę zachorowań na COVID-19.

"Pomyśleliśmy o chorych osobach i tych, którzy w tej sytuacji są najbardziej nieszczęśliwi. Nie chcieliśmy stać z boku, chcieliśmy coś dla nich zrobić. Zastanawialiśmy się, jak możemy pomóc? W tej sytuacji ważnym jest, aby być nawodnionym i pić dużo wody, aby utrzymać ciało w bezpiecznym i zdrowym stanie. W taki sposób zdecydowaliśmy się pomóc chorym i wszyscy powinni w ten sposób pomagać" - powiedziała Andreea Hanca.

Super gest! A potem przeczytałem komentarze w sieci, których wcale nie jest tak mało...

Są pochwały, podziękowania, jasne. Jest ich nawet, na szczęście, więcej. Ale są też takie słowa: a co to jest dwa tysiące butelek, po co to komu, czyli wydała ok. 4 tysięcy złotych, a najpewniej to w ogóle nic nie wydała, bo to akcja jej sponsora, taka reklama, czego dowodzi to pozowane zdjęcie, poszła się polansować kosztem chorych... (sic!).

I CO Z TEGO?!

Odnoszę czasami wrażenie, że niektórzy są w sieci tylko po to, by komuś dowalić, przypieprzyć się, ot tak, bez powodu. I to nawet jestem w stanie jakoś tam zrozumieć, taka jest ludzka natura. Ale krytykować za czynienie dobra to już trzeba być nieźle stukniętym.

No bo co z tego, jeśli nawet nieprzychylne komentarze okażą się prawdą? Czy wtedy ta woda nagle zniknie i przestanie być potrzebna w szpitalu? Moim zdaniem pomoc, w jakiejkolwiek formie, z jakichkolwiek przesłanek i w każdej sytuacji, która tego wymaga, jest potrzebna. I nie ma tu miejsca na dywagacje, na krytykę.

Lewandowski nie może apelować...

Zresztą, przyglądając się poczynaniom sportowców w czasach zarazy muszę przyznać, że w większości zachowują się naprawdę odpowiedzialnie. Jedni pomagają dobrym słowem, jak Robert Lewandowski... Właśnie, "Lewy", to też jest ciekawy temat.

Kiedy jeszcze przed całym tym szaleństwem mądrze apelował do kibiców o pozostanie w domu (oczywiście nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić), napotkałem się na wpisy niezadowolonych. Krytykowali go za to, że... jest Lewandowskim i go nie lubią bądź nie cenią (tu też trzeba być niezłym indywiduum, by to robić). W ogóle nie miało znaczenia to, co mówi, do kogo i o co prosi, tylko to, kim jest. A jest piłkarzem, a nie psychologiem, lekarzem, wirusologiem, którzy jak powszechnie wiadomo mają monopol na przestrzeganie przed zagrożeniami epidemiologicznymi.

Później pojawiły się jeszcze inne powody do krytyki, że tak eufemistycznie napiszę, a mianowicie: skoro jest taki bogaty, to dlaczego nie przeznaczy większej kwoty na pomoc szpitalom? Nie wiem, skąd wiadomo, że nie wpłacił, może po prostu się tym nie pochwalił, ale to inna sprawa. Przypominam, że kariera piłkarza nie trwa wiecznie, "Lewy" ma rodzinę, wkrótce dwójkę dzieci, o które też musi zadbać. Poza tym - ja też czasem lubię rządzić się pieniędzmi, których nie mam. Wychodzi mi to doskonale, gorzej z kwotami, które faktycznie mam do dyspozycji.

Kolejny zarzut: gadanie nikomu nie pomoże. Błąd. Z takiego gadania policyjni negocjatorzy, terapeuci czy psychologowie żyją i śmiem twierdzić, że uratowali niejedno życie. Lewandowski oczywiście jest "tylko" piłkarzem, który jednak ma rzeszę wiernych fanów, a co za tym idzie wpływ na przynajmniej część z nich. Dla nich autorytetem nie będzie jakaś gadająca głowa w garniturze, może nawet nie lekarz, ale właśnie piłkarz. Takie wsparcie, takie słowa od gwiazdora światowego futbolu, kapitana reprezentacji Polski w najpopularniejszym sporcie na świecie, też są ważne.

Monopol na pomoc?

Na drugim biegunie jest Jakub Błaszczykowski. Facet od lat pomaga - dzieciakom, klubowi, bo gdyby nie on Wisły Kraków pewnie nie byłoby już na piłkarskiej mapie Polski, a teraz przeznaczył 400 tysięcy złotych na pomoc w walce z koronawirusem. Fantastyczny gest. Chyba jedyny, przy okazji którego nie znalazłem ani jednego negatywnego komentarza, przynajmniej nie w kierunku Kuby.

Błaszczykowski jest zresztą bodaj jedynym sportowcem w tym kraju, którego nie sposób krytykować. I tu się chyba wszyscy zgodzimy. Btw., nawet po niestrzelonym karnym na Euro 2016 wszystkim było go żal, nikt nie krytykował.

Zastanawiam się tylko...

... jak wycenić pomoc?

Pandemia koronawirusa już teraz doprowadziła do kryzysu w wielu krajach: ludzie umierają, wkrótce zaczną bankrutować firmy, kluby piłkarskie, zamknięte są szkoły, lotniska, granice, a nawet niektóre szpitale, bo zakażony SARS-CoV-2 jest też personel. Służbom medycznym brakuje wyposażenia, klinikom sprzętu, a nawet ogólnodostępnych środków, takich właśnie jak woda, której NIGDY ZA WIELE na oddziale.

W mediach społecznościowych przed kilkoma dniami pojawił się "fejk news", jakoby jedna z hiszpańskich lekarek powiedziała, że skoro Ronaldo i Messi zarabiają zdecydowanie więcej niż pielęgniarka czy lekarz, to może niech piłkarze leczą ludzi. I choć informacja nie była prawdziwa, to trochę tak to wygląda - ogromne pieniądze przeznacza są na coś tak nieistotnego jak futbol, a brakuje funduszy na coś, co mamy najcenniejszego - życie, bo ono często leży w rękach tych, którzy mogą i potrafią nas uratować. I tak naprawdę nie można mieć o to do nikogo pretensji, no może do rządów większości państw, które solidarnie, jak jeden mąż, zaniedbują służbę zdrowia.

I teraz można się na to obrażać, można się z tym nie zgadzać, ale właśnie w takiej chwili jak pandemia koronawirusa, ogólnoświatowy kryzys, pieniądze niektórych z tychże sportowców są bardzo pomocne. Simona Halep, dwukrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych i jedna z najlepszych tenisistek ostatnich lat, kupiła sprzęt dla dwóch rumuńskich szpitali; Joshua Kimmich i Leon Goretzka, reprezentanci Niemiec w piłce nożnej, przekazali milion euro na akcję, którą sami stworzyli - #WeKickCorona - której celem jest zbiórka funduszy na leczenie; rodzina Agnellich, właściciele Juventusu, Silvio Berlusconi wpłacili po 10 milionów euro na walkę z pandemią; AS Roma przekazała kilka tysięcy masek ochronnych służbie zdrowia, Chelsea oddała swoje obiekty, a Gary Neville i Ryan Giggs swoje hotele służbie zdrowia; całe Włochy doceniły SŁOWA Wojciecha Szczęsnego o silnej Italii; inni przynoszą do szpitala wodę, bo mogą, bo czują, że to jest w tej chwili równie potrzebne, a nikt o takich przyziemnych sprawach nie myśli. I takie gesty można mnożyć.

Pewnie teraz znajdą się tacy, którzy ocenią: milion? za mało! Powtórzę się: łatwo rozporządza się cudzymi pieniędzmi.

Krytykując pomoc, jakakolwiek by ona nie była i na ile nie zostałaby ona wyceniona, zamieszczając choć jeden negatywny wpis, ośmieszasz się.

PS. Czekam na krytykę za te słowa.

PS2. Zostając w domu, też pomagasz!

***

Koronawirus w Polsce – najnowsze dane, co trzeba wiedzieć?

Krzysztof Sobczak