Zamknij

Sportowcy z Rosji nie są winni? Na spotkaniu z Putinem padły ohydne słowa

27.04.2022 17:11
Weronika Stiepanowa na spotkaniu z Putinem
fot. PAP/EPA

Weronika Stepanowa, mistrzyni olimpijska z Pekinu w sztafecie w biegach narciarskich, wygłosiła płomienną mowę na spotkaniu z dyktatorem Rosji Władimirem Putinem. 21-latka wpisała się doskonale w ogłupiającą rosyjską propagandę. "Jesteśmy na dobrej drodze i na pewno wygramy, tak jak wygrywaliśmy na igrzyskach" - mówiła zawodniczka. Uwagę na jej słowa zwrócił walczący o uratowanie swojej ojczyzny ukraiński tenisista Alexander Dołgopołow.

Wojska rosyjskie od 63 dni mordują ludność cywilną w Ukrainie, nie oszczędzają nawet dzieci. Kilka milionów ludzi musiało zostawić cały dorobek życia i uciekać do państw ościennych tylko dlatego, że szaleniec z Kremla Władimir Putin rozmarzył się o odbudowaniu radzieckiego imperium. Ci, którzy pozostali, żyją w schronach, często bez jedzenia, picia i elektryczności lub są gwałceni, zabijani, szantażowani i używani jako żywe tarcze.

Ponad tysiąc kilometrów od przeżywających katastrofę humanitarną Mariupola, Charkowa czy Popasnej, w Moskwie, dyktator zorganizował sobie wielką galę, by ogrzać się w blasku olimpijczyków. Przy okazji mógł posłuchać, jaki jest wspaniały, cudowny i wszystko, co robi, robi ku chwale Rosji. Płomienną przemową "błysnęła" m.in. Weronika Stiepanowa.

Stiepanowa: "Na moich oczach Rosja znów stała się silna"

21-letnia mistrzyni olimpijska w sztafecie w biegach narciarskich, najlepsza juniorka globu z 2020 roku z Vuokatti, postanowiła połechtać ego Putina i opowiadała brednie o potędze. "Jestem z przełomu wieków. Urodziłam się w styczniu 2001 roku. Na moich oczach Rosja znów stała się silna, dumna i odnosząca sukcesy. Nie wszystkim się to podoba, to oczywiste, ale jesteśmy na dobrej drodze i na pewno wygramy, tak jak wygrywaliśmy na igrzyskach olimpijskich" - mówiła reprezentantka kraju bez flagi. "Jestem bardzo dumna z otrzymanej nagrody z rąk naszego wspaniałego prezydenta. Bardzo dziękuję za podniesienie naszej flagi. Nie pozwolimy jej zginąć. Obiecuję" - dodała.

Na tym się jednak nie skończyło. Na zawodniczkę z cywilizowanych części świata spadła ogromna krytyka, a ta nie pozostała głucha na opinie innych. "Wszystko, co powiedziałam na ceremonii na Kremlu, to moje uczucia, moje myśli. Nie widzę powodu, by je ukrywać, cieszę się, że nadarzyła się szczególna okazja, by je wyrazić. Moja kariera jest skończona? Nie strasz, nie strasz. [...] Jesteśmy razem, mamy rację i wygramy" - napisała na Instagramie.

Przy okazji opublikowała zdjęcie z innymi nagrodzonymi oraz z Władimirem Putinem. Później dorzuciła jeszcze filmik z doskonałej zabawy na Kremlu z podejrzewaną o stosowanie dopingu 16-letnią [26 kwietnia obchodziła urodziny - red.] Kamiłą Walijewą.

Dołgopołow nie wytrzymał po mowie Stiepanowej

Na ohydne słowa Stiepanowej zareagował Aleksander Dołgopołow. Czołowy ukraiński tenisistka, były 13. zawodnik rankingu ATP, po wybuchu wojny wrócił do ojczyzny i chwycił za broń, by pomóc w odparciu ataków wroga. Na własne oczy widział dramat setek tysięcy osób, zamordowanych z zimną krwią cywilów, a ponad wszystko zna prawdę o wojnie, a nie wydumanej "misji specjalnej".

"Mistrzyni olimpijska Weronika Stiepanowa mówi dosłownie, że rosja [pisownia oryginalna - red.] jest na dobrej drodze i na pewno wygra tak, jak na igrzyskach. Do tej pory mówili, że rosyjski sport jest ponad polityką, a oni są niewinni. Tak, jasne" - skwitował Dołgopołow.

Rosyjscy sportowcy po wybuchu wojny w Ukrainie zostali wykluczeni z międzynarodowej rywalizacji przez większość federacji i organizacji, a kraj stracił miano organizatora m.in. mistrzostw świata w siatkówce i w hokeju na lodzie. Przed taką decyzją opierają się władze tenisa, ale wkrótce mogą zostać zmuszone do podjęcia bardziej zdecydowanych kroków. Rosjan oraz współpracujących z nią w inwazji Białorusinów nie chcą na Wimbledonie oraz w Rzymie (nieoficjalnie). Jeśli podobnie postąpią organizatorzy French Open, WTA, ATP oraz ITF najpewniej będą musiały zweryfikować swoje stanowisko.

RadioZET.pl/Twitter/Instagram