Mocne słowa Tomasza Golloba. Jego wypadek to efekt zaniedbań organizatorów?

23.08.2019 13:19
Tomasz Gollob obwinia organizatorów o swój wypadek
fot. Lukasz Piecyk/REPORTER/EastNews

Tomasz Gollob obwinił organizatorów zawodów w Chełmnie za złe przygotowanie toru, co jego zdaniem doprowadziło do poważnego wypadku. - Najłatwiej powiedzieć, to był nieszczęśliwy wypadek - przyznał żużlowiec w rozmowie z Dariuszem Ostafińskim na łamach WP Sportowych Faktów.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Do zdarzenia doszło 23 kwietnia 2017 podczas treningu motocrossowego w Chełmnie. W wyniku upadku żużlowiec doznał urazu kręgosłupa i od tego czasu jest sparaliżowany od pasa w dół. Porusza się na wózku inwalidzkim.

Gollob obwinia organizatorów za wypadki

Prokuratura prowadziła śledztwo w tej sprawie, ale wkrótce je umorzyła bez stawiania komukolwiek zarzutów. Badania i kolejne ekspertyzy wykluczyły usterkę techniczną motocykla, powodem nie była również nadmierna prędkość czy brawura sportowca. Winnych nie znaleziono też w gronie organizatorów zawodów w Chełmnie. Gollob mówił wówczas, że to był nieszczęśliwy wypadek. Teraz wypowiada się jednak bardziej kategorycznie, na co wpływ miały z pewnością kolejne tragiczne zdarzenia - śmierć wielokrotnego mistrza Polski Łukasza Lonki oraz 15-letniej dziewczyny.

- W motocrossie nie ma pojęcia nieszczęśliwego przypadku. W tym sporcie wszystko bierze się z czegoś. Coś nie gra, jeśli ja łamię sobie kręgosłup, jeśli Łukasz Lonka, najlepszy motocrossowiec, umiera na torze, jeśli to samo dzieje się z młodą, 15-letnią dziewczynką, która miała wypadek w Lipnie. Najłatwiej powiedzieć, to był nieszczęśliwy wypadek. Prawda jest taka, że na takie rzeczy pracuje się złym przygotowaniem toru - ocenił Gollob w rozmowie ze Sportowymi Faktami.

- Według mnie takie rzeczy biorą się z niedociągnięć torowych, których nie powinno być. Organizator nie powinien zakładać, że każdy ma hamulce i głowę, bo sport to rywalizacja i tu często te hamulce puszczają. Jeździmy bardzo szybko, a tory są takie, jak były w latach PRL-u. Przy dużo szybszych motocyklach coś należało zmienić w infrastrukturze. Jak nie ma przeciwwagi, to dzieją się takie rzeczy, jak ze mną, czy z Łukaszem Lonką. Sto razy przejechał bardzo szybko dany odcinek, ale sto pierwszy raz okazał się pechowy. A tą dziewczynę w Lipnie puszczono na trudny odcinek nazywany Saharą. Nie wolno takich rzeczy robić. Nie można pozwalać osobom z małym doświadczeniem jeździć na takich trudnych trasach. Ona dopiero się uczyła, należało dostosować trasę do jej umiejętności. Poza wszystkim zwyczajnie uważam, że w niebezpiecznych sportach motorowych organizator powinien zrobić wszystko, żeby po skończonej imprezie móc powiedzieć, że zadbał o każdy detal - dodał.

Przed wypadkiem Tomasz Gollob miał liczne plany, m.in. chciał wystartować w Rajdzie Dakar. W swojej żużlowej karierze był mistrzem świata, zarówno indywidualnie, jak i drużynowo.

RadioZET.pl/WP Sportowe Fakty/KS