Tiger Woods w momencie zatrzymania spał za kierownicą. Nie był pijany

Krzysztof Sobczak
31.05.2017 09:05
Tiger Woods
fot. Facebook/Tiger Woods

Amerykański golfista Tiger Woods, który w nocy z niedzieli na poniedziałek został zatrzymany przez policję na Florydzie, a potem spędził kilka godzin w areszcie, w momencie interwencji funkcjonariuszy spał za kierownicą swojego samochodu.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

We wtorek upubliczniono protokół z zeznaniami słynnego sportowca. Triumfator 14 turniejów wielkoszlemowych został zatrzymany w poniedziałek ok. 3 nad ranem nieopodal swojego domu na Jupiter Island.

Zobacz także

Według protokołu Woods "spał za kierownicą, z zapiętymi pasami bezpieczeństwa, i trzeba go było budzić. Silnik pracował, światła stop były włączone, podobnie jak prawy kierunkowskaz". Luksusowy samochód golfisty stał na prawym pasie drogi, co zaalarmowało policjantów.

Golfista miał problemy z mówieniem, ale współpracował z funkcjonariuszami. "Powiedział, że wraca z Los Angeles, gdzie grał w golfa i że nie wie gdzie się znajduje. Pytał, gdzie jest jego dom" - napisano w protokole.

Nie był pijany

Poddano go również testowi na obecność alkoholu w wydychanym powietrzu. Wbrew wcześniejszym doniesieniom, wynik był negatywny.

W poniedziałek Woods przeprosił publicznie za swoje zachowanie i wyjaśnił, że jego stan był "nieoczekiwaną reakcją na lekarstwa".

41-letni golfista w kwietniu przeszedł czwartą operację kręgosłupa i jest w trakcie rehabilitacji. Mimo wszystko zapowiadał powrót do rywalizacji.

W 2009 roku Woods, wówczas najlepiej zarabiający sportowiec świata, był bohaterem skandalu obyczajowego. Na jaw wyszły wtedy jego liczne zdrady. Rok później rozwiódł się, a później jego karierę przerywały problemy zdrowotne.

RadioZET.pl/PAP/KS