Śmierć Bryanta: Ujawniono ostatni komunikat pilota

28.01.2020 08:31
Kobe Bryant nie żyje - ostatni komunikat pilota
fot. PAP/EPA

Federalna śledcza poinformowała, że pilot helikoptera z Kobem Bryantem na pokładzie w swoim ostatnim komunikacie powiedział kontrolerom ruchu lotniczego, iż zwiększył wysokość, by ominąć warstwę chmur. Legendarny koszykarz zginął w niedzielę w katastrofie śmigłowca.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku  

Na miejscu tragedii w Calabasas pracuje zespół śledczych Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu. Należąca do niego Jennifer Homendy przekazała dziennikarzom kilka danych dotyczących wypadku. Zaznaczyła, że części helikoptera są porozrzucane w dużej odległości od siebie.

- Kawałek ogona znajduje się u stóp wzgórza, a kadłub po drugiej jego stronie. Ok. 100 m dalej jest wirnik - relacjonowała.

To ostatnia wiadomość Bryanta. Do kogo pisał tuż przed katastrofą?

W mediach niektórzy eksperci sugerowali, że przyczyną wypadku mogła być gęsta mgła. Warunki były na tyle trudne, że śmigłowce policji i szeryfa hrabstwa wtedy w ogóle nie wylatywały.

- Sprawdzimy wszystko - od historii pilota po silniki. Patrzymy na człowieka, maszynę i przyrodę. Pogoda to tylko niewielka część tego - zaznaczyła Homendy.

Kobe Bryant nie żyje: Ostatni komunikat pilota

LeBron James dowiaduje się o śmierci Bryanta. Kamery nagrały przejmujący moment [WIDEO]

Pilot poprosił o specjalne zezwolenie na lot w gęstej mgle i je otrzymał. Zwrócił się też do kontrolerów ruchu o śledzenie jego lotu. Wówczas uzyskał od nich odpowiedź, że jego śmigłowiec jest na zbyt niskiej wysokości, by mogli mu w tym pomóc. Dodatkowo poinformowano, że na pokładzie śmigłowca nie było czarnej skrzynki.

- Około cztery minuty później pilot przekazał im, że zwiększa wysokość, by ominąć warstwę chmur. Kiedy zapytano go, co planuje potem zrobić, nie uzyskano już odpowiedzi. Dane radaru wskazują, że wspiął się na wysokość 701 m, a następnie zaczął skręcać w lewo. Ostatni kontakt radiowy miał miejsce ok. godz. 9.45 czasu miejscowego - podała śledcza.

Ważne słowa byłego pilota Kobe Bryanta. Rzucają nowe światło na katastrofę

Jak dodała, dwie minuty później ktoś znajdujący się na ziemi zadzwonił pod numer 911, zgłaszając wypadek. Poinformowała też, że wrak znaleziono na wys. 331 m.

Łącznie zginęło wówczas dziewięć osób. Na pokładzie poza 41-letnim Bryantem znajdowała się m.in. jego 13-letnia córka Gianna.

TO POWINNO CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

RadioZET.pl/PAP