Zamknij

Popularna pływaczka oskarża trenera o gwałt: Dochodziło do aborcji

16.09.2020 13:36
Sarah Enekircher
fot. EAST NEWS

Sarah Enekircher po dramatycznych latach zdecydowała się opowiedzieć o piekle, jaki przeżyła ze swoim trenerem. Zawodniczka ujawniła, że wielokrotnie była gwałcona przez szkoleniowca. W kolejnych latach miało dochodzić także do aborcji.

Sarah Enekircher od momentu kiedy została nastolatką nie miała łatwo. Wówczas rodzice wyrzucili ją z domu na bruk. Wtedy pomocną dłoń wyciągnął do niej Scott McFarland, trener pływacki, który zaproponował jej dach nad głową i prowadzenie w sporcie. Okazało się, że to była najgorsza z możliwych podjętych decyzji. O tej pory jej życie zmieniło się w piekło. Enekircher zdecydowała się opowiedzieć swoją historię w rozmowie z „The Guardian”.

-  Wszyscy wiedzieli, że mieszkam z mężczyzną po trzydziestce, ale nikt nigdy nie zapytał mnie, czy wszystko ze mną w porządku, czy nie dzieje się mi nic złego. Pozostałe dzieci były skupione na zdobyciu aprobaty trenera, a ich rodzice byli zajęci tylko tym, jak będą prezentować się ich pociechy – tłumaczyła, dodając, że z czasem zaczęło robić się coraz gorzej.

- Kazał zważyć mi się przed posiłkiem, położył ręce na moich ramionach, a następnie rzucił mi prosto w oczy: jesteś słaba, jesteś gó***m – ujawniła 51-letnia dziś pływaczka.

McFarland okazał się prawdziwym tyranem, który za wszelką cenę chciał zbić pewność siebie zawodniczki, aby móc ją, jak sama opowiadała „łatwiej molestować seksualnie”. Pierwszy raz do takiej sytuacji doszło, kiedy Enekircher miała 17 lat.

Wstrząsające wyznanie zawodniczki: Zostałam zgwałcona, musiałam poddać się aborcji

- Zgwałcił mnie podczas zawodów pływackich w Irvine w Kalifornii. Protestowałam, ale on nic sobie z tego nie robił.

Sportsmenka dostała warunek od szkoleniowca, który kazał jej schudnąć 57 kilogramów i wtedy będzie mogła wrócić do domu. Po osiągnięciu celu, kobieta zaszła w ciążę, a potem w kolejną. Kiedy trener się o tym dowiedział, kazał jej poddać się aborcji.

W wieku 35 lat pływaczka zgłosiła sprawę do związku pływackiego w USA, ale tam usłyszała, że „takie sytuacje się zdarzają, a ona powinna sobie z tym poradzić”. Po sześciu kolejnych latach powtórzyła zawiadomienie. Wtedy przesłuchano McFarlanda. Trener upierał się, że do pierwszego stosunku doszło, kiedy zawodniczka była pełnoletnia.

Sprawa wylądowała w sądzie, a przewód już się rozpoczął.

RadioZET.pl/theguardian.com