Runmageddon: Run na Szczecin

Maciej Walasek
24.07.2019 16:46
Runmageddon Szczecin 2019
fot. materiały prasowe

Pierwszy Runmageddon w Szczecinie już 3-4 sierpnia! Paweł, kolejarz z Sędziszowa przyjedzie pociągiem, Joanna, reżyser dźwięku z Warszawy przyleci samolotem, Adam hydraulik ze Szczecina cieszy się, że Runmageddon przybył w końcu do jego miasta, a Agnieszka, kosmetyczka również ze Szczecina zdecydowała się tu na debiut, żeby w razie czego bez problemu „wrócić do domu na czworaka”.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Dlaczego startują w Szczecinie, jak się do tych zawodów przygotowywali, o co będą walczyć na trasie? Zapytaliśmy samych uczestników.

Paweł Baran, dyżurny ruchu w PKP LHS Sp. z o.o. w Sędziszowie w woj. świetokrzyskim:

Startuję w Szczecinie, bo po majowym starcie w Krakowie pomyślałem, żeby zrobić Koronę Runmageddonu, czyli starty w czterech stronach Polski. Zaplanowałem Szczecin, bo gdzie może być lepsza zabawa jak nie 700 km od domu? Na start do Warszawy byłem w stanie jechać bezpośrednio po przepracowanej nocy więc nie ma reguły. Jest potrzeba, jest chęć zabawy i pozytywnego spędzenia czasu więc się nie patrzy na zmęczenie.

Biegnę dystans Classic ponieważ do tej pory biegałem tylko krótsze Intro i Rekruta. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, oczywiście chodzi też o przełamanie pewnych barier i słabości.

ADHD3902-min
fot. materiały prasowe

Do tej pory uprawiałem tylko piłkę nożną piłka nożna. Lubię też i chodzić po Tatrach. A zajawkę na Runmageddon złapałem w zeszłym roku. Treningi do Runmageddonu odbyłem tylko trzy w Krakowie i szczerze powiem że takiego wycisku dawno nie dostałem. Bardzo duży nacisk na technikę pokonywania przeszkód okazał się bardzo pomocny podczas startu w Krakowie i Warszawie. Poza tym staram się pracować nad siłą rąk. Niestety mam problemy z oddychaniem i szybko wysiadam kondycyjnie podczas biegu, to jest mój największy problem. Ale liczę po cichu na zamknięcie Classica w niecałe 3 godziny.

Joanna Włoczewska, reżyser dźwięku z Warszawy:

Od juniorskich lat zawsze byłam zawodnikiem – uprawiałam jeździectwo - uwielbiałam współzawodnictwo, wyzwania, nowe cele do osiągania i mierzenie się z nieprzewidywalnością i niespodziankami, których we współpracy z silnym i inteligentnym zwierzęciem nigdy nie brakowało. Minęło sporo lat, mój koń pasie się na zasłużonej emeryturze, ale sobie postanowiłam nie odpuszczać i poszukać czegoś, co mnie w podobny sposób zafrapuje.

Trzy lata temu stwierdziłam, że „coś muszę ze sobą zrobić". Wybrałam się na tygodniowy turnus sportowo-odchudzający Fox Boot Camp do Kruklanek za  Giżyckiem. I to był strzał w dziesiątkę!  Podczas siedmiu dni intensywnych treningów sprzężonych ze świetnie zbilansowaną dietą zgubiłam ponad 4 kg.

ADHD3194-min
fot. materiały prasowe

Po powrocie znalazłam się w siłowni Green Up, gdzie trener najpierw stwierdził „Zrobię z Ciebie ikonę tej siłowni", a potem przeszedł konsekwentnie do realizowania tej wizji. Do Runmagedonu przymierzałam się z dużą rezerwą i nawet z niechęcią ze względu na ilość błota obecną kultowo na każdej trasie. Ale przyszedł moment, że trener zaproponował wspólny start w Rekrucie. Zmieniliśmy profil treningów z naciskiem początkowo na „truchtanie", potem interwały, zwiększanie dystansu, dowalenie burpeesów.

Wystartowałam w maju w Warszawie. Przeszkody rewelka, zawsze uwielbiałam chodzić po drzewach! A że błoto? Oj tam, oj tam... jak wszyscy, to babcia też!

Skończyliśmy te 6 km w całkiem dobrym czasie. I z 30 przeszkód pokonałam aż 28!

I zabawa miałaby się skończyć? Nie, wybrałam Szczecin. Lecimy LOT-em, na miejscu znajoma - też zapalona Runmageddonka – odbiera nas z lotniska i udostępnia pokój, ale niestety po poważnej kontuzji na nartach teraz będzie nas jedynie gorąco dopingować. Cel na Szczecin, to „godnie przeżyć" i uwierzyć w cel wyższy  - dystans 21 km w Beskidach.

Adam Gumiela, hydraulik ze Szczecina:

Runmageddon jest dla mnie rozrywką dzięki której mogę poznać wielu niesamowitych i pozytywnych ludzi. W treningu staram się biegać trochę ćwiczę w wolnej chwili, ale mam na to niewiele czasu, gdyż na co dzień pracuję fizycznie prowadząc własną działalność gospodarczą. Ale moja praca do lekkich nie należy, więc częściowo zastępuje mi ćwiczenia.

Jestem zakręconym mega świrem, w moim pierwszym tatuażu zawarłem trzy swoje pasje: motoryzację, fotografię i akcent z Runmageddonu. Ten sport daje mi się spełniać w jeszcze jeden sposób, gdyż jestem osobą pozytywną i lubię pomagać innym. Lubię, kiedy mogę pomóc pokonać innym przeszkody, wesprzeć słowem i radą, a nie tylko wyciągniętą ręką.

ADHD3726-min
fot. materiały prasowe

Na zawodach w moim mieście będę mocno walczył. Zamierzam donieść pierwszy raz opaskę Elity – czyli pokonać samodzielnie wszystkie przeszkody - w serii Rekrut.

Agnieszka Białożyńska, kosmetyczka ze Szczecina:

To będzie mój pierwszy Runmageddon. Startuję, bo namówiła mnie moja instruktorka Zumby. Zgłosiliśmy się drużynowo z rewelacyjnymi i zwariowanymi dziewczynami i z jednym naszym „rodzynkiem”.

Startuje po to by świetnie się bawić i ubrudzić w błocie z moją paczką pozytywnie nastawionych ludzi. Chcę sprawdzić, na ile mogę pozwolić sobie w tym szaleństwie.

Po zapisaniu się obejrzałam filmiki i w moich snach przeszłam każdą przeszkodę. Wiem, że nie jestem super sportowcem, trenuję zumbę dwa razy w tygodniu, od niedawna biegi. Na co dzień siedzę po 8-9 godzin w pracy, więc postanowiłam zrobić coś dla siebie – bo jak nie teraz to kiedy? Skoro dała radę 81-letnia kobieta w Gliwicach , to ja tez dam radę. Najważniejsze ze będę dobrze się bawić w świetnym towarzystwie. A ponadto Szczecin to moje miasto i w razie czego będzie mi bliżej na czworaka wracać do domu.

RadioZET.pl/MW