Robert Kubica nie podpisze kontraktu z Williamsem przez... Putina?

Krzysztof Sobczak
14.12.2017 18:01
Robert Kubica
fot. Twitter/Williams Racing

Władimir Putin osobiście zaangażował się w sprawę zatrudnienia Siergieja Sirotkina w Williamsie - donoszą światowe i polskie media. Czy rzeczywiście prezydent Rosji stanie na drodze Roberta Kubicy do powrotu do królowej motorsportu?

Zagłosuj

Czy Robert Kubica będzie jeździć w Formule 1 w 2018 roku?

Liczba głosów:

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

O kolejnych rewelacjach informuje brazylijski "Diario Motorsport", który przekonuje, że Robert Kubica miał już podpisany kontrakt z Williamsem, ale został on zerwany po tym, jak do wyścigu o fotel drugiego kierowcy dołączył Sirotkin i jego potężni sponsorzy. Za młodym, 22-letnim Rosjaninem mogą stać jednak... brudne pieniądze z Kremla oraz osobiście prezydent Władimir Putin, który nie wyobraża sobie, by w przyszłym sezonie zabrakło jego rodaka w padoku.

Zobacz także

Sponsorzy Sirotkina są w stanie wnieść do zespołu Williamsa 15 milionów euro w 2018 roku i gwarantują taką samą kwotę na sezon 2019. Kubica może liczyć na wsparcie rzędu 8 mln euro. I to na jeden rok.

SMP Racing

Sponsorem Sirotkina jest firma SMP Racing, której właścicielami są bracia Arkadij i Borys Rotenbergowie, bliscy znajomymi Putina. To dzięki jego wsparciu szybko się wzbogacili. Panowie znają się od kilkudziesięciu lat i prowadzili liczne interesy - Arkadij został m.in. szefem firmy Rosspirtprom, która kontroluje rynek wódki, a potem założył bank SMP.

Ich majątek związany jest także z kontraktami na budowę obiektów na zimowe igrzyska olimpijskie w Soczi oraz umowami z Gazpromem. W sumie na koncie Arkadija znajduje się 2,5 mld dolarów, Borysa - 1,1 mld dolarów.

Firma SMP Racing powstała w 2013 roku z inicjatywy Borysa Rotenberga. Ma ona odpowiadać za rozwój sportów motorowych w Rosji, w tym Grand Prix Rosji, które odbywa się na ulicznym torze w Soczi. To właśnie ta runda mistrzostw świata F1 jest oczkiem w głowie Putina.

Czarna lista

Rotenbergowie pojawiają się także przy okazji aneksji Krymu - to oni wygrali przetarg na budowę mostu łączącego Rosję z Krymem. Kiedy USA, wówczas pod rządami Baracka Obamy, oraz Unia Europejska nałożyły na Federację sankcje, firmy braci popadły w tarapaty. MasterCard oraz Visa przestały obsługiwać bank SMP (kłopoty szybko zostały rozwiązane i firmy doszły do porozumienia), a Włosi skonfiskowali cztery nieruchomości należące do Arkadija o łącznej wartości 30 mln dolarów.

Dłoń do Rotenbergów wyciągnął wówczas... Putin. Duma Państwowa wprowadziła tzw. "Prawo Rotenberga", ustawę, na mocy której osoby dotknięte sankcjami mogły liczyć na rekompensatę ze skarbu państwa.

Wątpliwości co do uczciwości interesów prowadzonych przez braci budzą także niejasne powiązania z rajami podatkowymi. Ich nazwiska wielokrotnie pojawiają się w dokumentach "Panama Papers".

Skaza na wizerunku i przetrwanie?

W świetle tych doniesień Williams stanął przed dylematem nie tylko natury sportowej, ale też moralnej - wziąć pochodzące z wątpliwych źródeł pieniądze od Rosjan i zapewnić sobie spokojny byt na co najmniej dwa lata kosztem wyników sportowych (choć Sirotkin dobrze spisał się na testach w Abu Zabi), czy zatrudnić "biedniejszego" Kubicę, który mógłby jednak znacznie przyczynić się do rozwoju bolidu i powalczyć o cenne punkty.

Według ostatnich, także medialnych informacji, decyzja ma zapaść w piątek o godzinie 15.

RadioZET.pl/Onet/Express/Sportowe Fakty/KS