Robert Kubica: Fajnie, że kończy się okres, który mi nie pasował

Krzysztof Sobczak
26.11.2018 14:38
Robert Kubica
fot. PAP/EPA

Robert Kubica po ośmiu latach wraca do Formuły 1. To wydarzenie numer jeden minionego tygodnia w światowym sporcie, ale polski kierowca ze spokojem podchodzi do całego zamieszania. - To nagroda za pracę - przekonuje w rozmowie z Mikołajem Sokołem.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Zanim Williams oficjalnie potwierdził Kubicę jako drugiego kierowcę wyścigowego, pojawiły się doniesienia, że Polaka chętnie widziałoby u siebie Ferrari. Tam krakowianin miałby pracować w symulatorze, a jemu zależało na pełnoprawnym powrocie do ścigania z najlepszymi.

Zobacz także

- Zadecydowała wyścigowa mentalność, którą w mojej sytuacji musiałem odstawić trochę na bok, a nawet w pewnym momencie zdusić - mówi Kubica. - Były momenty, w których wydawało się, że nie brakuje mi ścigania, ale to dlatego, że o tym nie myślałem. Kiedy już zacząłem myśleć, to musiałoby się wiele dziwnych rzeczy wydarzyć i chyba na tyle nie zwariowałem, żeby z dnia na dzień odwiesić kask na kołek, jeśli są szanse ścigania się na wysokim poziomie - dodaje.

Kubica w Williamsie: Rok 2018 był stracony?

Choć zapewnia, że rok w roli kierowcy testowego i rozwojowego brytyjskiej stajnie nie poszedł na marne, to jednak czuł, iż nie robi tego, co sprawia mu największą przyjemność.

- Fajnie, że kończy się pewien okres w moim życiu, który tak naprawdę trochę mi nie pasował. Nieswojo się czułem (..). Same przygotowania do Australii, gdzie postawię samochód na polach startowych, wywołują wielkie emocje i tego bardzo mi brakowało - przyznaje kierowca, który 7 grudnia skończy 34 lata.

Kariera Roberta Kubicy w F1 została brutalnie przerwana przez wypadek na trasie rajdu w lutym 2011 roku. Pierwszy wyścig z jego udziałem po przerwie zaplanowano na 17 marca 2019 roku.

RadioZET.pl/sokolimokiem.com/KS