Zamknij

Natalia Maliszewska myśli o kolejnych ZIO: "Nie chcę tam pojechać ze złością"

Krzysztof Sobczak
10.08.2022 11:39
Natalia Maliszewska myśli o kolejnych ZIO
fot. Paweł Skraba/materiały prasowe PZŁS

Natalia Maliszewska wciąż przeżywa to, co wydarzyło się podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie, gdzie z powodu zakażenia koronawirusem nie mogła walczyć o złoty medal na swoim koronnym dystansie. Najlepsza polska zawodniczka w short tracku stara się o tym zapomnieć i myśli już o kolejnych igrzyskach w Cortinie d'Ampezzo. - Nie chcę tam pojechać z taką złością, że ja wam pokażę - mówi.

Natalia Maliszewska jechała na zimowe igrzyska olimpijskie w Pekinie jako faworytka na dystansie 500 m. Po przylocie do Chin uzyskała jednak pozytywny wynik testu na koronawirusa i została przeniesiona na kwarantannę. Aby z niej wyjść, musiała dwa razy z rzędu mieć negatywny rezultat. Zamieszanie było ogromne, ale na niespełna dobę przed eliminacjami 26-latka wyszła wreszcie z izolacji, by już w hali treningowej dowiedzieć się, że... ponownie musi na nią wrócić. Marzenia przepadły.

"Daję znać, że żyję, choć uważam, że coś we mnie umarło - pisała później w mediach społecznościowych. "Ja też tego nie rozumiem. W nic już nie wierzę. W żadne testy. W żadne igrzyska. Jest to dla mnie jeden wielki ŻART. Mam nadzieję, że ten, kto tym steruje, nieźle się przy tym bawi... Mój mózg i moje serce więcej już nie zniosą" - dodała.

Natalia Maliszewska pracuje z psychologiem

Obecnie Natalia Maliszewska w Kazachstanie przygotowuje się do startu nowego sezonu w Pucharze Świata. Wciąż jednak walczy z demonami i pracuje z psychologiem, by być gotową na kolejne zimowe igrzyska olimpijskie w Cortinie d'Ampezzo w 2026 roku.

- Dziś myślę o igrzyskach w ten sposób, że musiałam po prostu odstawić ten mój cel na najbliższe cztery lata. I powoli się przygotowywać do kolejnych igrzysk. Nie żeby się odkuć, nie chcę tam pojechać z taką złością, że ja wam pokażę. Chcę pojechać ze spokojem. Te chwile po prostu nauczyły mnie, że na niektóre rzeczy w ogóle nie mamy wpływu - mówi Natalia Maliszewska. Ale zapomnieć jest trudno.

- Wciąż uczę się z moją psycholog, z którą współpracuję od Pekinu i która pomogła mi wyjść z tego dołka. Kiedy teraz myślę o tym, choć czasami jeszcze napływają łzy do oczu, to jednak staram się uśmiechać. Powoli wraca stara Natalka, która zaczyna się powoli znowu cieszyć tą jazdą, cieszyć się z ciężkich treningów i z tego, że chce być coraz lepsza. To na pewno jest zasługa pani psycholog. Wtedy było bardzo ciężko, teraz jest już dużo lepiej. Stara Natalka myślała, że jest odporna na wszystko. A okazało się, że nie do końca. Naprawdę bardzo ciężko jest wywoływać te wspomnienia w głowie, a potem o nich mówić. Ale z każdym dniem mam większe wrażenie, że z tej sytuacji wyniosłam bardzo dużo pozytywnych rzeczy. Jestem tego pewna, że wrócę silniejsza i to tak naprawdę silniejsza - dodaje.

Psycholog o sytuacji Natalii Maliszewskiej na ZIO

Po zimowych igrzyskach olimpijskich Radio ZET przeprowadziło wywiad z psycholog współpracującą z Polskim Związkiem Łyżwiarstwa Szybkiego, Natalią Pawelską. Rozmowa dotyczyła m.in. sytuacji, w jakiej znalazła się Natalia Maliszewska.

- Zawodnik nie ma wpływu na taką sytuację, tak naprawdę szykuje się całe życie na ten jeden występ, a potem zostaje zamknięty w dziesięciometrowym pokoju, czując się całkiem zdrowym i gotowym do startu. Trudno sobie wyobrazić emocje, z jakimi w takim momencie się zmaga. Nawet osoby, które były blisko, miały z tym trudności - mówiła nam Natalia Pawelska. - To była duża trudność z mojej perspektywy, kiedy zawodnik, zamiast raz pogodzić się z tym, że nie wystartuje, musi robić to trzy razy. Kilka razy trzeba było doświadczyć i przejść przez tę samą traumatyczną sytuację - podkreśliła.

Całą rozmowę z psycholog Natalią Pawelską znajdziesz pod tym linkiem.

RadioZET.pl/PZŁS