Zamknij

Mikaela Shiffrin wygrała 1. raz od śmierci taty. Wielki powrót Amerykanki

14.12.2020 18:08
Mikaela Shiffrin
fot. PAP/EPA

Mikaela Shiffrin odniosła pierwsze zwycięstwo w zawodach alpejskiego Pucharu Świata od śmierci ojca. Amerykanka, trzykrotna zdobywczyni Kryształowej Kuli, wygrała w slalomie gigancie w Courchevel, a swój triumf zadedykowała tym, którzy już ją skreślili. "To dla Was" - napisała na Instagramie. Na mecie, przed telewizyjnymi kamerami, też nie kryła emocji.

  • Mikaela Shiffrin wygrała slalom gigant w Courchevel w zawodach alpejskiego Pucharu Świata
  • Było to pierwsze zwycięstwo Amerykanki od śmierci taty, Jeffa Shiffrina
  • Na mecie Amerykanka się rozpłakała, a w mediach społecznościowych odpowiedziała tym, którzy już ją skreślili

Mikaela Shiffrin ma dopiero 25 lat, a już należy do najlepszych alpejek w historii. Więcej zwycięstw od niej w Pucharze Świata odniosła tylko jej legendarna rodaczka Lindsey Vonn (82), a liderem tabeli wszech czasów jest Szwed Ingemar Stenmark (86). Triumf w Courchevel był dla Amerykanki 67. w karierze - tyle samo razy wygrywał Austriak Marcel Hirscher.

Jest wielce prawdopodobne, że Shiffrin znacznie wcześniej dogoniłaby Hirschera, ale jej kariera została brutalnie przerwana 2 lutego 2020 roku, kiedy zmarł jej ojciec Jeff Shiffrin, z którym była bardzo zżyta i związana. Jej świat zawalił się w ułamku sekundy, wycofała się z dalszej rywalizacji o Kryształową Kulę [mimo to w sezonie 2019/2020 zajęła 2. miejsce, za Włoszką Federicą Brignone - red] i wróciła do Stanów Zjednoczonych.

Mikaela Shiffrin wygrała z Courchevel

25-latka w tym sezonie nie błyszczała tak, jak w poprzednich latach. Jedyny raz na podium stanęła w fińskim Levi, gdy zajęła 2. miejsce w slalomie. W pięciu innych przypadkach nie mieściła się w czołowej trójce. Kibice już wtedy zaczęli pisać, że "się skończyła" i nie odzyska dawnego blasku. Zwycięstwo w Courchevel zadedykowała właśnie tym niedowiarkom, którzy już ją skreślili.

"Pozdrawiam wspaniałych i życzliwych ludzi, którzy twierdzili, że straciłam ten ogień na zawsze. To zwycięstwo jest dla Was. Ale także dla tych, którzy pomagali mi ten ogień odzyskać" - napisała na Instagramie.

Mikaela Shiffrin rozpłakała się na mecie

O tym, jak wiele znaczyło dla niej to zwycięstwo, najlepiej świadczą obrazki po przekroczeniu linii mety. Amerykanka długo klęczała na śniegu, nie była w stanie wydusić z siebie słowa i rozpłakała się przed kamerami. W opanowaniu emocji pomagała jej mama.

"Zdecydowanie nie jeździłam dzisiaj sama. To moje 67. zwycięstwo, a czuję się, jakbym wygrała pierwszy raz" - skwitowała.

11. miejsce w Courchevel zajęła Maryna Gąsienica-Daniel.

RadioZET.pl