Zamknij

Mateusz Ponitka apelował do kolegów z kadry: "Odetnijcie się od Twittera"

Krzysztof Sobczak
27.09.2022 17:39

- Było takie spotkanie, na którym powiedziałem chłopakom, że nie mamy wpływu na to, co o nas piszą - zdradził kapitan koszykarskiej reprezentacji Polski Mateusz Ponitka w rozmowie z Karolem Waśkiem z Wirtualnej Polski Sportowe Fakty. W ten sposób chciał uchronić drużynę przed hejtem.

Mateusz Ponitka
fot. AP/Associated Press/East News

- Hejt mnie napędza - mówił Mateusz Ponitka po jednym ze spotkań koszykarskiej reprezentacji Polski na mistrzostwach Europy. Biało-czerwoni sprawili bardzo miłą niespodziankę, w ćwierćfinale pokonali broniących tytułu Słoweńców z gwiazdorem NBA Luką Donciciem w składzie i ukończyli zmagania na 4. pozycji. 29-latek w konfrontacji z ekipą z Bałkanów zaliczył triple-double, czym zwrócił na siebie uwagę wielu europejskich klubów.

-  Niesamowity mecz. Nie jestem zaskoczony, ponieważ grałem kilka razy przeciwko niemu. Jest wspaniałym graczem, wspaniałym liderem. Tak… prawdopodobnie jest graczem na NBA - zachwycał się później Doncić. Ostatecznie Ponitka do USA nie trafił, a podpisał kontrakt z Panathinaikosem Ateny.

Mateusz Ponitka uczulał kolegów ws. hejtu

Przy okazji największych turniejów kibice chętnie komentują poczynania reprezentantów Polski, także ci, którzy daną dyscyplinę oglądają od święta i nie mają o niej wielkiego pojęcia. Media społecznościowe skróciły dystans między zawodnikiem a fanem, co nie zawsze jest pozytywnym aspektem. Po porażce profile graczy zalewane są falą hejtu, dlatego też coraz częściej sportowcy odcinają się od internetu. O to właśnie apelował Ponitka.

- Było takie spotkanie, na którym powiedziałem chłopakom, że nie mamy wpływu na to, co o nas piszą. "Odetnijcie się od Twittera, Instagrama, to nie ma sensu. Raz jesteśmy bohaterami, później zerami. Tak to niestety wygląda. Skupmy się na swojej robocie" - mówiłem. Apelowałem o to, by po turnieju każdy mógł spojrzeć w lustro i powiedzieć, że wykonał swoją pracę - przyznał kapitan koszykarskiej reprezentacji Polski w rozmowie z Karolem Waśkiem z Wirtualnej Polski Sportowe Fakty.

Jednocześnie zdradził, że w drużynie nie było żadnych nieporozumień. - Atmosfera w zespole była kapitalna. Między sobą świetnie się dogadywaliśmy. Jeden za drugiego poszedłby w ogień. Tak się buduje zespół! Nie możesz mieć 11 wielkich indywidualności w drużynie, bo to po prostu nie zagra. To musi być hierarchia, podzielone role, każdy musi się wzajemnie akceptować i szanować. Za Mike'a Taylora tak właśnie było, teraz znów udało się to zbudować - podkreślił.

loader

RadioZET.pl/WP Sportowe Fakty