Zamknij

Mateusz Borek po pożarze w Turcji: Nie wiem, kiedy wrócimy do Polski

29.07.2021 19:03
Mateusz Borek
fot. Mateusz Borek/Twitter/screen

Mateusz Borek zabrał głos po ewakuacji z hotelu w tureckim Bodrum, gdzie w pobliskim lesie doszło do olbrzymiego pożaru. - Czasami się trzeba poczuć jak Harrison Ford lub Daniel Craig i sprawdzić się w akcji - napisał dziennikarz w mediach społecznościowych.

Mateusz Borek wypoczywa na wakacjach w tureckim Bodrum. Niestety, ale dziennikarz był zmuszony przerwać odpoczynek i nie chodzi tu o powody zawodowe. W pobliskim lesie wybuchł olbrzymi pożar, a ogień dotarł do hotelu, w którym przebywał były komentator Polsatu Sport.

Na swoim koncie na Twitterze Borek zamieścił krótkie nagranie, na którym było widać, jak odpływa łodzią motorową. - Nie ma mocnych na żywioł. Setki ludzi ucieka z plaży w Bodrum. Płonie las. Ogień zajął hotel. Ludzie na łodziach przedostają się na drugą stronę. Jak macie znajomych w Bodrum, dzwońcie i bijcie na alarm. My już jesteśmy bezpieczni na drugim brzegu - relacjonował.

Po wszystkim Mateusz Borek opublikował kolejny post w sieci, gdzie poinformował, że jest już bezpieczny. We wpisie dziennikarz podkreślił, że takie sytuacje pozwalają człowiekowi poznać, czym będzie kierował się w czasie zagrożenia: pomocy innym, czy ratowania samego siebie.

Mateusz Borek i pożar w Bodrum: Nie wiem, kiedy wrócimy do Polski

- Czasami się trzeba poczuć jak Harrison Ford lub Daniel Craig i sprawdzić się w akcji. Żywioły i gniew przyrody uczą nas pokory. Uświadamiają, jak bardzo nie szanujemy naszego domu o nazwie Ziemia. Żyjemy. Było trochę grozy, paniki i strachu. W takich sytuacjach też można zaobserwować, jacy jesteśmy. Czy podasz rękę komuś, czy pierwszy wskoczysz do odpływającej w kierunku bezpiecznego lądu łódki - czytamy.

W dalszej części wpisu Borek zaznaczył, że wszystkie dokumenty i sprzęty zostały w hotelu. Dziennikarz nie łudzi się, że cokolwiek przetrwało pożar.

- Nie wiem, kiedy wrócimy do Polski. Wszystkie dokumenty, komputery, karty, zegarki i ubrania zostały w hotelu. Być może spłonęły. Na tę chwilę nie mam takiej wiedzy (...). Nie ma nic ważniejszego niż życie. Szanujcie je i swoje zdrowie też szanujcie. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za Waszą troskę w wiadomościach - zakończył.

RadioZET.pl