Zamknij

Kierowcy skoczyli sobie do gardeł. Bójka po wyścigu NASCAR

10.04.2022 22:07
Bójka po wyścigu NASCAR
fot. Meg Oliphant/Getty AFP/East News

Kierowcy serii wyścigowej NASCAR Xfinity Series nie zawsze potrafią utrzymać nerwy na wodzy. W zmaganiach często dochodzi do kontaktu na torze, a niekiedy również poza nim. Ostatnio w bójkę wdali się Ty Gibbs i Sam Mayer.

Wyścig serii NASCAR Xfinity Series, będącej bezpośrednim zapleczem NASCAR Cup Series, na torze Martinsville Speedway w stanie Wirginia wygrał Brandon Jones, ale więcej mówiło się o innych uczestnikach rywalizacji. Ty Gibbs i Sam Mayer brawurowo walczyli o jak najlepszą lokatę. Nie brakowało niesportowych zachowań, m.in. spychania i wjeżdżania w tył samochodu z premedytacją. Panowie wszelkie nieporozumienia postanowili wyjaśnić sobie po przekroczeniu linii mety.

W sieci opublikowano nagranie, jak Gibbs, wnuk legendarnego trenera National Football League (NFL) i trzykrotnego zwycięzcy Super Bowl Joe Gibbsa, w pit lane wyskoczył ze swojej Toyoty oznaczonej numerem 54 i ruszył w kierunku Mayera. 19-latek odepchnął rywala, ale ten nie pozostał dłużny - odpowiedział tym samym, rzucając przy tym obelgami.

Kierowcy pobili się na torze [WIDEO]

To zaogniło sytuację. Gibbs uderzył pięścią w twarz Mayera, który zdążył wcześniej zdjąć kask. Panowie runęli na ziemię i członkowie ich ekip musieli rozdzielać krewkich zawodników, by nie doszło do eskalacji konfliktu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w trakcie bójki ucierpiał jeden z porządkowych i został przewieziony do szpitala. Mayer zakończył tę walkę z podbitym okiem.

Ty miał pretensje o wepchnięcie go w ścianę na ostatnim okrążeniu, przez co stracił pierwszą lokatę i spadł na 8. miejsce. Jak tłumaczył, w jego opinii było to intencjonalne działanie Mayera. - Ja chciałem z nim tylko porozmawiać, a on rzucił się na mnie. Musiałem mu oddać - tłumaczył 19-latek.

RadioZET.pl/The Sun