Zamknij

Justyna Kowalczyk-Tekieli punktuje działania rządu. Sportsmenka bije na alarm

19.10.2020 16:33
Justyna Kowalczyk-Tekieli
fot. LUKASZ SZELAG/REPORTER

Justyna Kowalczyk-Tekieli w swoim felietonie napisanym dla "Gazety Wyborczej" odniosła się do ostatnich decyzji rządu w sprawie zamknięcia siłowni i klubów fitness. Zdaniem multimedalistki olimpijskiej, takie posunięcia przyniosą negatywne efekty.

Justyna Kowalczyk-Tekieli wróciła do kraju z obozu w Austrii. W czasie pobytu za granicą, biegaczka narciarska zauważyła, że Austriacy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że uprawianie sportu pomaga w walce z koronawirusem. Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu, polski rząd wprowadził nowe restrykcje w celu walki z pandemią, wedle których zamknięte zostały baseny, siłownie czy kluby fitness. I właśnie to wzbudziło największe kontrowersje. Wiele osób, w tym sportowców, nie rozumie takiego kroku. Głos w tym temacie zabrała też Justyna Kowalczyk-Tekieli, która w felietonie dla "Gazety Wyborczej" ostro skomentowała posunięcia rządu.

- Ruszajmy się. Nasze płuca muszą się wentylować, aby były zdrowe. Ciało musi się pocić, by szybciej i efektywniej wydalać toksyny. Mózg potrzebuje endorfin, hormonów szczęścia produkowanych podczas wysiłku fizycznego, by lepiej sobie radzić z trudną sytuacją. Nie dajmy sobie wmówić, że zabarykadowanie w czterech ścianach uchroni od choroby. Nawet jeśli jakimś cudem COVID-19 nas nie dopadnie, to nabawimy się innych, również ciężkich przypadłości. Nie próbują sobie wmawiać, że można tę odporność zbudować, leżąc na kanapie z jabłkiem i pilotem w dłoniach- napisała trenerka w reprezentacji.

Justyna Kowalczyk-Tekieli komentuje obostrzenia rządu

Kowalczyk-Tekieli przedstawiła, jak aktualnie wygląda sytuacja w Austrii, gdzie przygotowywała się do nowego sezonu.

WP: Rząd buduje pierwszy szpital polowy. Powstaje na Stadionie Narodowym

- By móc biegać na nartach, musieliśmy wyjechać kolejką na górę. Jeśli ktoś nie zakrył ust i nosa, natychmiast był wypraszany. Bez dyskusji. Gdy komuś w trakcie jazdy kolejką osłona się zsunęła, pani przez mikrofon głośno upominała. Popołudniami spotykaliśmy się w tym samym towarzystwie na jedynej w miasteczku siłowni. Nikomu do głowy nie przyszło, by ją zamykać – ani dla sportowców, ani tym bardziej dla normalnych ludzi. Trzeba było wszędzie chodzić z ręcznikiem i wszystko po sobie dezynfekować. Kto tego nie robił, był wypraszany - czytamy.

Justyna Kowalczyk: Jeśli zamkniemy się w domu, to będziemy mieli więcej ofiar

RadioZET.pl/