30. rocznica śmierci Jerzego Kukuczki: Miał potrzebę pisania historii dyscypliny

24.10.2019 10:32
Jerzy Kukuczka - 30. rocznica śmierci
fot. GRAZYNA WOJCIK/East News

Trzydzieści lat temu, 24 października 1989 roku, na południowej ścianie Lhotse (8516 m) zginął Jerzy Kukuczka, drugi w historii człowiek, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. "Był zdeterminowany i uparty jak muł" – powiedział PAP jego kolega, himalaista Krzysztof Wielicki.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Jerzy Kukuczka przegrał "wyścig" o koronę globu z Włochem Reinholdem Messnerem, któremu jednak skolekcjonowanie wszystkich 14 ośmiotysięczników zajęło dwa razy więcej czasu co Polakowi (16 lat i cztery miesiące; 1970-1986). Kukuczka uczynił to w ciągu ośmiu lat, 1979-87. Messner, gratulując mu wyczynu, napisał w depeszy: "Nie jesteś drugi, jesteś wielki".

W 1988 roku Włoch i Polak zostali za swoje osiągnięcia nagrodzeni podczas zimowych igrzysk w Calgary srebrnym medalem olimpijskim. Messner go jednak nie przyjął, tłumacząc iż nie traktuje himalaizmu jako rywalizacji sportowej.

Inaczej oceniał to Kukuczka. "W alpinizmie, jak w szachach, jest miejsce na swego rodzaju twórczość, ale i sportową rywalizację. Gdyby jej zabrakło, być może nigdy bym się nie wspinał" - zaznaczył Polak. Dla uczczenia tego wydarzenia Poczta Polska wydała później okolicznościowy znaczek z panoramą Himalajów, podobizną Kukuczki i olimpijskiego medalu.

Jerzy Kukuczka: Korona Himalajów i Karakorum

Drogę po Koronę Himalajów i Karakorum rozpoczął od zdobycia Lhotse w 1979 r. 10 lat później odpadł z niezdobytej wówczas południowej ściany tego czwartego, co do wysokości szczytu globu. Do tragedii doszło na wysokości ok. 8200 m. Wspinał się wówczas z Ryszardem Pawłowskim. Była to trzecia próba Kukuczki na tej drodze.

Determinacja i rywalizacja sportowa były dominującymi cechami alpinisty urodzonego w Katowicach. Wspinał się w ekstremalnie ciężkich warunkach zimą albo nowymi drogami, przy czym siedmiokrotnie zdobył najwyższe szczyty świata w stylu alpejskim, tj. bez zakładania obozów pośrednich. Żaden inny zdobywca 14 ośmiotysięczników nie może pochwalić się takim dorobkiem.

- Był niesamowicie zdeterminowany i miał olbrzymią sportową ambicję. Poza tym był człowiekiem bezkonfliktowym, pogodnym. Jako lider wyprawy nie narzucał swojej woli i starał się wszystko załatwić po koleżeńsku. Nie zacietrzewiał się w dyskusjach. Nie wiem, na ile na taką postawę miało wpływ to, że był człowiekiem wierzącym. Zawsze nosił krzyżyk, nie obnosił się z tym, ale jednocześnie nie chował ze swoją wiarą – powiedział PAP Pawłowski.

Te słowa potwierdził Krzysztof Wielicki, inny klubowy kolega Kukuczki z KW Katowice, piąty w historii człowiek, który zdobył 14 ośmiotysięczników, powtarzając osiągniecie Kukuczki.

"Jurek był uparty jak muł. Jak coś wymyślił, to musiał to zrobić, czasami nawet kosztem ryzyka. Wszyscy popełniają błędy, problem w tym, że szczęście nie dopisuje zawsze... W skale charakteryzowała go koncentracja i determinacja. Miał też potrzebę pisania historii dyscypliny. Oczywiście wspinał się dla siebie, ale ze świadomością, że chce zapisać polski alpinizm na kartach historii Himalajów, rozsławić imię kraju" – wspomniał Wielicki.

Jerzy Kukuczka: Jak zginął?

Według niego ściana Lhotse była w zasięgu ich możliwości, ale po prostu zabrakło szczęścia.

"Wydawało się, że mamy dużą szansę na pokonanie ściany. Pogoda o dziwo zrobiła się, jak na październik, dobra. Nie wiało. Rano 24 wystartowaliśmy z wysokości 8000 m i wszystko szło planowo, do momentu, gdy Jurek osunął się na skalnej, zalodzonej płycie. Byliśmy związani pojedynczą liną, a nie jak zazwyczaj podwójną, świadomi swoich sił i ryzyka. Jurek był nade mną około 50 metrów. Widziałem, jak nabiera prędkości... " - relacjonował.

Przyznał, że był przygotowany na bardzo silne szarpnięcie.

"Rzuciło mnie na ścianę, ale w tej samej chwili poczułem luz i już wiedziałem, że lina musiała się przerwać. Zostałem w trudnym terenie, bez możliwości kontaktu z kolegami, bo to Jurek miał telefon. Po chwili odrętwienia, gdy dotarło do mnie, co się stało, pomyślałem, że muszę sam się ratować. To była walka o życie" – zaznaczył nie bez emocji, mimo upływu 30 lat.

Jerzy Kukuczka: Początek kariery

Wielicki zwrócił natomiast uwagę na znaczenie drogi sportowej, jaką przechodziło jego pokolenie. Stopniowe nabywanie umiejętności kształtowało nie tylko sportowo takie osobowości jak m.in. Kukuczkę.

"Zbieraliśmy doświadczenia począwszy od skałek, po góry najwyższe. To budowało empatię, partnerstwo. Oglądaliśmy w klubie czy w zagranicznych magazynach zdjęcia dalekich szczytów-marzeń i mimo że to był PRL... planowaliśmy nasze wyprawy. Trzeba było zarobić pieniądze konserwując i malując kominy. Potem załatwiało się namioty, śpiwory, jedzenie. Jurek był czuły na punkcie żywności zabieranej na wyprawy. Lubił po prostu dobrze zjeść. Zawsze jeździł po golonkę, specjalnie do zakładów w Dębicy. To było jego ulubione jedzenie w górach" – nadmienił Wielicki, który z Kukuczką był na kilku wyprawach.

Zetknęli się pierwszy raz w 1981 roku podczas wyjazdu w Alpy Południowe w Nowej Zelandii.

"Wcześniej wspinałem się najwięcej z kolegami z Wrocławia. Jurka poznałem podczas wyjazdu do Nowej Zelandii, zorganizowanego przez klub z Katowic. Mieliśmy wypadek - Jurek spadał w przepaść, miał pod sobą 600 m, ale zatrzymał się na wąskiej półce. Wtedy miał szczęście... Przyleciał helikopter, którym miał być ewakuowany do szpitala, ale - jak to Jurek - powiedział, że nie ma mowy, że nic mu nie jest i... wylądował w bazie" – podkreślił Wielicki.

Spośród kilku wspólnych wypraw w Himalaje tylko jedna z nich zakończyła się sukcesem sportowym – jako pierwsi w świecie Kukuczka i Wielicki zdobyli zimą, w styczniu 1986 r., Kanczendzongę (8586 m).

Korona Himalajów i Karakorum Jerzego Kukuczki:

4 października 1979 - Lhotse (8516 m)

19 maja 1980 - Mount Everest (8850 m)

15 października 1981 - Makalu (8463 m)

30 lipca 1982 - Broad Peak (8047 m)

1 lipca 1983 - Gaszerbrum II (8035 m)

23 lipca 1983 - Gaszerbrum I (8068 m)

21 stycznia 1985 - Dhaulagiri (8167 m)

13 lutego 1985 - Czo Oju (8201 m)

13 lipca 1985 - Nanga Parbat (8126 m)

11 stycznia 1986 - Kanczendzonga (8586 m)

8 lipca 1986 - K2 (8611 m)

10 listopada 1986 - Manaslu (8156 m)

3 lutego 1987 - Annapurna (8091 m)

18 września 1987 - Sziszapangma (8013 m)

RadioZET.pl/PAP