Formuła 2: To on wjechał w bolid Huberta. 20-latek opowiedział o dramacie

09.10.2019 12:23
Wypadek Huberta i Correi
fot. Twitter/screen

Juan Manuel Correa po pięciu tygodniach od tragicznego wypadku na torze Spa, w którym zginął francuski kierowc Anthoine Hubert, skomentował tamte wydarzenia i opowiedział o swoim stanie zdrowia. - Jestem po prostu wdzięczny, że żyję - mówi 20-latek.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Correa przebywa obecnie w Wielkiej Brytanii. Kilka dni temu przeszedł trwającą 17 godzin operację ratującą jego stopę. Wcześniej istniała obawa, że trzeba będzie ją amputować.

Amerykanin zdecydował się również opublikować w sieci nagranie i opowiedzieć o tym, co przeżył. - To było bardzo ciężkie pięć tygodni od wypadku. Nigdy nie powiedziałem tego publicznie, ale chcę złożyć najgłębsze kondolencje rodzinie Huberta. To był szok dla wszystkich - mówi.

- Jestem po prostu wdzięczny, że tu jestem, chociaż moja droga do wyzdrowienia wciąż jest oczywiście długa. Przyszły rok będzie pełen rehabilitacji i operacji korekcyjnych w celu odzyskania pełnej sprawności w prawej stopie i kostce - dodaje.

Formuła 2: Tragiczny wypadek na torze Spa

Do wypadku w Belgii doszło, gdy na drugim okrążeniu wyścigu na jednym z zakrętów Hubert nie opanował swojego bolidu. Przy bardzo dużej prędkości wypadł z drogi i uderzył w bandę. Chwilę później w jego samochód wpadł Correa. Amerykanin nie miał szans na ucieczkę.

Bolidy zostały rozbite, wyścig został natychmiast przerwany, a poszkodowani przewiezieni do szpitali. W dwie godziny po wypadku Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) poinformowała o śmierci 22-letniego Francuza.

20-letni Correa, który jest kierowcą rozwojowym F1 w teamie Alfa Romeo, doznał wielu obrażeń zagrażających życiu. Miał problemy z oddychaniem (zespół ostrej niewydolności), z nerkami, stwierdzono też pęknięcie żeber oraz skomplikowane złamania obu nóg.

RadioZET.pl/sport.pl