El. MŚ koszykarzy: Dobre otwarcie Polaków, niewygodny rywal pokonany

Krzysztof Sobczak
24.11.2017 19:22
Polska - Węgry
fot. PAP

Polscy koszykarze pokonali w Bydgoszczy Węgry 70:60 (14:16, 8:13, 17:11, 31:20) w swoim pierwszym meczu w kwalifikacjach mistrzostw świata. W niedzielę w Kłajpedzie biało-czerwoni zmierzą się z Litwinami.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Była to dopiero czwarta wygrana Polaków w dotychczasowych 12 spotkaniach o punkty z tym rywalem.

W drugim meczu grupy C Kosowo przegrało z Litwą 61:99.

Pod nieobecność Adam Waczyńskiego (Unicaja Malaga w piątek gra w Eurolidze z CSKA Moskwa) Polacy rozpoczęli piątką: Łukasz Koszarek, Mateusz Ponitka, Przemysław Zamojski, Aaron Cel i Damian Kulig.

Zobacz także

Po pierwszych, wyrównanych minutach, w których prowadzenie zmieniało się niemal po każdym rzucie, biało-czerwoni zaczęli uzyskiwać wyraźniejszą przewagę po akcjach inicjowanych przez najbardziej doświadczanego Koszarka (33 lata, 174. mecz w reprezentacji). Punkty Ponitki i rzut ze skrzydła zza linii 6,75 m Cela dały prowadzenie 12:6 w szóstej minucie. Trener Mike Taylor wprowadził wówczas na parkiet kilku zmienników i w grę Polaków wkradł się chaos. Wykorzystali to Węgrzy, którzy po rzutach z dystansu doprowadzili do remisu 14:14, a po 10 minutach prowadzili 16:14.

Druga kwarta to niemoc w ataku polskich koszykarzy i duża liczba strat - w połowie meczu mieli ich osiem przy pięciu rywali. Po rzucie Davida Vojvody Węgrzy prowadzili 22:14, zaś pierwsze punkty w tej części dla gospodarzy zdobył po blisko czterech minutach Ponitka. Przerwy brane przez sztab szkoleniowy Polaków nie zmieniły sytuacji i w 16. minucie Madziarzy wygrywali 29:18. Była to najwyższa przewaga przed przerwą. Straty przed zejściem do szatni nieco zmniejszył celną "trójką" Cela i było 22:29.

Druga połowa była zdecydowanie lepsza w wykonaniu biało-czerwonych, którzy wzmocnili defensywę i zagrali z większa zaciętością. W trzeciej kwarcie zmniejszali kilkukrotnie straty do trzech punktów (29:32, 31:34, 33:36), ale za każdym razem podopieczni trenera Stojana Ivkovica odskakiwali na pięć-sześć. Czynili to przede wszystkim po błędach Polaków w ataku, o co pretensje do zawodników miał Taylor.

Po 30 minutach Polacy tracili tylko punkt - 39:40, ale w czwartej odrobili to z nawiązką, głównie za sprawą Kamila Łączyńskiego i Michała Sokołowskiego. Ten pierwszy znakomicie potrafił znaleźć dobrze dysponowanego rzutowo skrzydłowego Rosy Radom czy podać pod kosz do wchodzącego dynamicznie Ponitki, najskuteczniejszego zawodnika w zespole. Łączyński, który udanie zastąpił Koszarka, miał sześć asyst i przechwyt.

Po akcji Sokołowskiego Polska objęła pierwsze prowadzenie 41:40, a później ten koszykarz trafił jeszcze dwa razy zza linii 6,75 m i zdobył w ostatniej odsłonie 13 z 14 punktów w meczu. Po rzucie "za trzy" Tomasza Gielo Polacy w 34. minucie wygrywali 56:47.

Z rywali najwięcej problemów sprawiał im Zoltan Perl (13 pkt w czwartej kwarcie) oraz klubowy kolega Ponitki z Iberostaru Teneryfa Rosco Allen. To właśnie po ich akcjach Węgrzy zmniejszyli straty do czterech punktów (55:59) na 2.40 min przed końcem.

Kolejne sekundy były kluczowe dla losów meczu. Po punktach Ponitki oraz dwóch faulach technicznych zapisanych rywalom (w tym jeden szkoleniowcowi) Polacy wyszli na 63:55. Kolejne dwa punkty dorzucił Sokołowski i biało-czerwoni po raz pierwszy w spotkaniu objęli prowadzenie różnicą 10 pkt.

Czwartą kwartę Polacy wygrali aż 31:20. Mieli też w całym spotkaniu, niezłą skuteczność za dwa punkty - 56 proc (18/32 rzuty) oraz minimalną przewagę pod tablicami (31-30). Zmniejszyli też w drugiej połowie liczbę złych zagrań (w całym spotkaniu mieli 13, przy 14 stratach Węgrów).

RadioZET.pl/PAP/KS